
.
W drugą rocznicę Powstania Warszawskiego „Dziennk Zachodni” w numerze 209 /1946 opublikował tekst o udziale w powstaniu jeńca australijskiego Waltera Edwarda Smitha. Australijski powstaniec urodził się 19 września 1915 roku w Sydney, z zawodu był barmanem, a jego ojciec prowadził hotel.
W roku 1939 wstąpił do wojska i brał udział w obronie Krety przed niemieckim desantem, w czasie tych walk dostał się do niewoli, gdzie osadzono go między innymi w stalagu VIIIB koło Torunia, z którego uciekł. Po ucieczce nawiązał kontakt z polskim podziemiem, dzięki któremu ukrywał się przed Niemcami. 1 sierpnia 1944 roku zastał go w Warszawie.
Przeżył powstanie i wrócił do Australii. W latach osiemdziesiątych z inicjatywy Polonii Australijskiej został odznaczony Krzyżem Powstańczym.
.
Siedem razy uciekał z niemieckiej niewoli
.
Australijczyk w Powstaniu Warszawskim
.
W szeregach powstańców warszawskich znalazło się kilku cudzoziemców, których działania bojowe zastały w naszej stolicy. Między innymi było dwóch obywateli brytyjskich. jeden Anglik, drugi Australijczyk, którzy brali czynny udział w życiu powstańczej Warszawy. Anglik Ward — lotnik i dziennikarz w jednej osobie, korespondent „Timesa”, zbiegł z niewoli niemieckiej kilka miesięcy wcześniej i zasilił szeregi AK. W czasie powstania opracowywał wiadomości i reportaże z walczącej Warszawy i nadawał je codziennie w audycjach radiowych w języku angielskim.
Australijczyk Smith — wysoki, długonogi blondyn, o jasnych niebieskich oczach, pochodził z Sydney. Do niewoli niemieckiej dostał się w r. 1942 w czasie walk na Krecie. Po trzech dniach zbiegł.
Nie na długo, gdyż przy ostatecznym likwidowaniu Krety, Niemcy schwytali go i przewieźli do Grecji, skąd jednak znowu uciekł.
Ukrywał się przez 6 miesięcy, ale ponownie wpadł. Specjalnym konwojem złożonym z 4-ch żołnierzy odtransportowano go do Rzeszy. Osadzono w obozie, ale stąd również uciekł. Uciekał jeszcze cztery razy, czyli razem siedem.
Ostatni raz z Pomorza polskiego, gdzie dano go do pracy na roli w polskim majątku, zarządzanym przez Niemców. Nasi dostarczyli mu ubrania- wyjechał do Warszawy. gdzie znalazł się w kwietniu 1944 roku, nikogo w niej nie znając. Wszedł do kawiarenki przy Placu Napoleona i w języku niemieckim zamówił kawę; młoda kelnerka nawiązała z nim rozmowę, a ponieważ Smith nie bardzo wyglądał na Niemca, oświadczyła mu to wprost. Australijczyk zaryzykował i powiedział wszystko, że jest żołnierzem angielskim, uciekł z niewoli niemieckiej, przybył do Warszawy, nie ma tu nikogo, potrzebuje pomocy. W kilka minut później kelnerka sprowadziła dwóch panów, którzy przedstawili mu się jako członkowie polskiej organizacji podziemnej. Smith zaufał im. Zabrali go dorożką na Saską Kępę, przesiedział tu w jakimś domu dwa dni, po czym otrzymał dokumenty robotnika belgijskiego, pracującego w Warszawie, zamieszkałego „legalnie“ na Starym Mieście. W lipcu tegoż roku ożenił się z Polką. Ona nie znała języka angielskiego, on polskiego. Porozumiewali się językiem niemieckim. Ona była członkiem jakiejś kobiecej organizacji podziemnej. Razem więc konspirowali.
Powstanie zastało Smitha w pobliżu Żelaznej Bramy. Podczas strzelaniny schował się za drzewo. Przesiedział za nim dwa dni. Obstrzał szedł bowiem ze wszystkich stron, tak że przez dwa dni nie mógł się ruszyć z miejsca. Na jego oczach rozegrało się szereg fragmentów pierwszych chwil powstania.
— Zawsze myślałem — opowiadał po tym, —- że najdzielniejsi żołnierze świata to Australijczycy.
Ale kiedy w pierwszych godzinach powstania widziałem na Placu Żelaznej Bramy, jak dwóch czternastoletnich chłopców z bronią maszynową w rękach wyskoczyło niespodziewanie z ukrycia,
i zaatakowało duże auto, pełne uzbrojonych żandarmów niemieckich, zmieniłem zdanie: najdzielniejsi żołnierze świata — to Polacy — Ale za to na drugi dzień — kontynuował dalej swe wspomnienie — widziałem barbarzyństwo Niemców. Zastrzelili kolejno trzy siostry Czerwonego Krzyża, które niosły pomoc rannemu powstańcowi.
Dzieje ucieczek Smitha i jego udział w powstaniu został opisany w jednym z pism powstańczych, a następnie podane przez radio powstańcze. Usłyszano to w Anglii, dano znać do Sydney i tam przedstawiciel którejś z gazet odwiedzi! rodzinę Smitha, uważającą go już za nieżyjącego. Wiadomość o tym podało po tym BBC, Smith był odważny, ale miał wielki respekt przed niemieckimi bombowcami. Nic dziwnego: widział, gdy na Krecie Niemcy zasłali nimi całe niebo, a brytyjskich maszyn naliczył wówczas tylko 17. Mimo to wierzył w pokonanie Niemców.
Co się z nim stało po kapitulacji? — Jeżeli dostał się do niewoli niemieckiej — na pewno uciekł po raz ósmy. (gar)
(„Dziennik Zachodni” nr 209 z 1 sierpnia 1946
.
82 rocznica Powstania Warszawskiego. Zaczęło się na Żoliborzu

