Artykuły

Czy Wańkowicz miał rację?

Radosław S. Czarnecki

.

CZY WAŃKOWICZ MIAŁ RACJĘ ?

Melchior Wańkowicz, znany dziennikarz, literat i reportażysta o bogatym i skomplikowanym życiorysie. W czasie II wojny światowej był korespondentem wojennym. W czasie pobytu na emigracji, na Zachodzie, dokonał wielu (opisanych potem w różnych tekstach) ciekawych i celnych obserwacji. M.in. takim pojęciem, które niesie sobą uniwersalne i nadal aktualne przesłanie, jest kundlizm.

Masa szlachecka, nadająca ton duszy narodowej, wytworzyła

w wybijającym się Polaku światopogląd, że jego powodzenie

polega nie na pracy, a na uczepieniu się skrawka jakiegoś

przywileju. Nie było polskiego mieszczaństwa, przez które

normalnie idzie fluktuacja żywych sił z dołu w górę. Wiele

wygodniejsi dla szlachty byli Żydzi, których można było krócej

trzymać niż mieszczaństwo, i którzy więcej, niż mieszczaństwo,

nadawali się do spółki eksploatującej. W Polsce powstały niby

dwa narody – szlachecki i chłopski, a między nimi ściana

żydowska. To też znakomicie współdziałało w tworzeniu

dwoistości duchowego oblicza Polski.

Melchior WAŃKOWICZ

.

Kundlizmem Wańkowicz nazywał jedną z cech charakteryzującą tzw. „polskość”, która jest absolutnym przeciwieństwem szlachetności, godności, prawości i wiarygodności czyli atrybutów które lubimy podnosić opisując nasz narodowy charakter. Robią to nader chętnie elity polityczne oraz sprzężony z nimi szeroko rozumiany mainstream, tzw. influenserzy i celebryci kreujący się w przestrzeni medialnej jako niezłomni mentorzy, egzegeci prawd wszelakich i wzorce do naśladowania. Wańkowicz zauważył przy formułowaniu tego terminu jak nasi rodacy będąc na emigracji, na skróty, na cudzej krzywdzie (często wskutek pomówień, kłamstw i manipulacji) budowali własne szczęście i pomyślność tłamsząc innych. A przy tym kreowali się na niezłomnych, ideowych i szczerych patriotów, ludzi honoru przepełnionych najwyższymi cnotami. Legendy, mity, fantasmagorie zawsze są w takich wypadkach niesłychanie pomocne w budowie pseudo-autorytetów i kreowaniu niezłomności. Słyniemy z takich autorytetów, a praktyka ostatnich dekad pokazuje to dobitnie. Kundlizm zawsze występuje tam, gdzie przedkładane są własne interesy kosztem innych ludzi, nie tylko indywidualnych lecz przede wszystkim ponad dobro publiczne, społeczne, państwowe. Czyli nasze, zbiorowe, wspólne. Czyni się tak zazwyczaj poprzez poniżenie, podeptanie czci innych ludzi jednocześnie szermując godnością własną (lub własnego plemienia, ugrupowanie, kręgu totumfackich) używając wzniosłych słów, pojęć i tromtadrackiej argumentacji rzucając na szalę debat tak humanistyczne i uniwersalne wartości jak prawdę, wolność, swobodę myśli i wypowiedzi. Czyli najogólniej rzecz biorąc – demokrację. I to jest też ilustracja obecności kundlizmu który oblepia swym błotem intelektualnym i retoryką polski, ułomny i oceniany coraz gorzej, stan demokracji, swobód obywatelskich, wolności słowa. To ma miejsce bez względu na wyniki wyborów oraz politycznej proweniencji rządzących elit partyjnych. Sprzyja temu od dawna forma bałwochwalstwa rynkowego najszerzej pojmowanego. Ten jest godny szacunku i admiracji kto ma więcej, kto bezwzględniej dąży do celu, kto poniża, obraża i opluwa, pokazując ostentacyjnie swą wyższość. Niewidzialna ręka rynku tak właśnie działa i wymusza takie spojrzenia na świat i ludzi.

Zaordynowano u nas w czasie tzw. transformacji ustrojowej najdzikszą wersję, pierwotnego, XIX wiecznego kapitalizmu, który w syntezie z post-sarmacką świadomością Panów braci herbowych”, brakiem etosu mieszczańskiego o protestancko-kalwińskiej immanencji czyli: skromności, pomocy uboższym (lecz nie na zasadzie jałmużny jak to preferował od zawsze katolicyzm tylko najszerzej pojętej wspólnotowości i solidarności przez małe „s”) wyhodował kolejne płaszczyzny dla wzrostu i poszerzenia zakresu kundlizmu. I dziś po wyborach prezydenckich jest horrendalne zdziwienie demo-liberalnych elit, że np. w grupie wiekowej do 30 lat Sławomir Mentzen zdobył ponad 35 % głosów (podobnie się rzecz ma w przedziale 31-39). To efekt trzech dekad narracji, iż trzeba wszystko prywatyzować „do dna”, że państwo jako wspólnota jest nic nie warte i jego rola ma się ograniczać do bycia „nocnym stróżem” prywatnej własności (a że jej ponad 75 % społeczeństwa w klasycznym tego sposobie rozumienia zwyczajnie nie posiada, mało to owe elity obchodzi). Ten kto się troszczy wyłącznie o prywatę jest z góry lepszy i winna mu jest większa admiracja i uznanie. Wyhodowano pokolenie pazerne, wsobne, zapatrzone wyłącznie w koniuszek swego nosa. Więc elito nie masz powodów się dziwić. To efekt waszej, elito, polityki, jej de-racjonalizacji i braku perspektywicznego, w zbiorowym wymiarze, myślenia.

Kundlizm to również pogarda dla inności, do tego kto nie jest z nami”, nie jest z naszej „bańki”, z naszego klanu. I na dodatek ma swoje, odmienne zdanie od wygłaszanego przez sumienie narodu czyli tych lepszych, namaszczonych przez Boga i historię”. I potrafi to racjonalnie argumentować. A przy tym kundlizm, niejako równolegle, gorąco zapewnia o swym przywiązaniu do demokracji, do liberalnych zasad i nowoczesnych wartości immanentnych człowiekowi XXI w. Powołuje się na Deklarację Praw Człowieka ONZ z 1948 r. podnosząc znajomość owych praw wyłącznie wedle własnych interpretacji. Są one tylko w takiej wersji jedyne i absolutnie dopuszczalne do publicznego upowszechniania. A tak naprawdę jest to echo dawnych pańszczyźniano-folwarcznych stosunków społecznych, kultury zaścianka i przaśnego sarmatyzmu. Jest to też pokłosie tzw. niewolnictwa mentalnego doskonale opisanego w pracach Frederica Douglassa, afro-amerykańskiego abolicjonisty (XIX w.) i bojownika o prawa obywatelskie w USA. Jego zdaniem drogą do autentycznego wyjścia z niewolnictwa są edukacja, krytycyzm, zdystansowanie od autorytetów. W tej myśli chodzi głównie o ludzką predylekcję do mimikry wobec istniejącej rzeczywistości, poglądów, idei, mód, opinii z zewnątrz itd. To jest zaprzeczenie racjonalnego, non-konformistycznego, świadomego bytu, potrafiącego mieć własne zdanie. Twardo bronionego. Ale czy nadwiślańskie elity tego chcą ?

Noam Chomsky doskonale zdefiniował to mentalne niewolnictwo, które „istniało zawsze, od dawien dawna jako wyraz czci okazywanej królom, książętom, przejaw posłuszeństwa wobec autorytetów religijnych. Dzisiaj mentalność niewolnicza jest cechą postaw, które są kształtowane systemowo przez władze w wyniku uruchamianych przez nie propagandowych akcji, by obywatele okazali swoją uległość i bierność w relacjach z władzą”.

Kundlizm jest więc również intelektualną nieuczciwością oświeconych, wykształconych, mieniących się lewicowymi i liberalnymi, elit przyjmujących pozy sumienia narodu”, niepodważalnych guru, a sprzyjających utrzymywaniu (poprzez swe działania) rodaków w mentalnym niewolnictwie przez rządzący od 2 dekad POPiS. Bo takie stanowisko jest wygodne dla sprawowania władzy. Rzeczywistej i tzw. rządu dusz oraz umysłów”. I niestety polska tzw. lewica do tego pociągu neoliberałów całkowicie się zapisała.

.

Czy taka demokracja warta jest żywota?

O akcji „Wisła” inaczej

Pełzający król węży

POPULIZM I LEWICA

Znamienny pontyfikat

Dwie wizje racjonalizmu

 

Inne z sekcji 

Fraszki Jana Zacharskiego: Ze świata polityki

. Jan Zacharski . Kryzys Czy partia pana Szymona Głęboki kryzys pokona, Czy po niej na publicznej scenie Zostanie tylko wspomnienie. . Rozmowy W poważny uderza ton, Twierdzi, że rządzi tylko on, Dowieść tego jest gotowy, Wezwał posłów na rozmowy. . Zbiórka Mówi, rządzić się podejmę, Będę także rządzić sejmem, Chcę zasłużyć na laurkę, Więc […]

Dziś Dzień Zakochanych

. . WSZYSTKIM NASZYM CZYTELNICZKOM, CZYTELNIKOM I ICH BLISKIM Z OKAZJI  WALENTYNEK  ŻYCZYMY DUŻO SZCZĘŚCIA, CIEPŁA, MIŁOŚCI I EMPATII. . REDAKCJA MAGAZYNU DOLNY ŚLĄSK .