Artykuły

Janusowe oblicza polskiej demokracji

Radosław S. Czarnecki, Wrocław

Ewolucja władzy solidarnościowej toczy się w odwrotnym
kierunku. Im bardziej władza ta, zrazu liberalna, umacnia
się i rozszerza swój zakres, tym chętniej naśladuje ducha
władzy bezprawnej. Nastrój właściwy temu ruchowi
rozciągnął się na całość rządów i nadał tym rządom cechy
mściwości. Wprowadzono choćby takie kategorie winy
jak współpraca z policją polityczna, bez definiowania
skutków takiej współpracy, a pracownikom służby
bezpieczeństwa odebrano en bloc emerytury. Takiego
bezprawia nie popełniły nawet niemieckie władze
okupacyjne w Generalnej Guberni
prof. Bronisław ŁAGOWSKI

.

Demokratura to karykatura demokracji z którą mamy w coraz szerszym, codziennym wydaniu do czynienia. Zachowuje pozory demokracji, wolności osobiste są formalnie zagwarantowane, sądy są niby niezależne, a jednak gdy przyjrzymy się bliżej praktyce życia codziennego zauważamy, że są to wszystko pozory. To demokratyczna fasada, odnawiana ciągle na różne sposoby pro-wolnościowymi i quasi-liberalnymi frazesami, w środku skrywająca świat Orwella opisany w „Roku 1984” czy „Folwarku zwierzęcym”. Przecież materializacja pojęcia „Ministerstwo Prawdy” z którym mamy do czynienia w coraz szerszym zakresie i codziennym zastosowaniu stoi na Antypodach tego co rozumiemy demokracją z jej pryncypiami: wolnością i pluralizmem. A dowodów na obecność owego Ministerstwa w narracji medialnej, a przede wszystkim w różnych enuncjacjach i decyzjach polityków różnych szczebli, mamy co nie miara.
Uzasadnienia płynące od świata polityki i z głównego ścieku medialnego potwierdzają, iż mamy do czynienia z jawną demokraturą. Klimat tworzony wokół tego stanu i argumenty dla jego pogłębiania można za prof. Adamem Karpińskim określić jako demokratologia. Wraz z powstaniem niesłychanie głupiego, prymitywnego, ahistorycznego przesłania Fukuyamy o „Końcu historii” i zwycięstwa społecznych darwinistów (czyli neoliberałów) powszechnym stał się pogląd, że treści demokracji wypracowane przez społeczeństwa zachodnie, zwłaszcza amerykańskie, są już ostateczne i absolutnie uniwersalne. I wielu bezmyślnych akolitów, o prostackim rozumieniu świata, w to święcie uwierzyło.
Demokratura objaśnia, że owe treści są już wystarczająco rozpoznane i obecnie należy je tylko materializować na całym świecie. Kultury, narody, społeczeństwa i różne zbiorowości bez względu na swoje tradycje, tożsamości, doświadczenia, poglądy muszą bezwzględnie przyjąć ten dyktat i bez szemrania stosować się do zaleceń współczesnego Sanhedrynu. Czyli tych, którzy uzurpują sobie wyłączność egzegezy pism świętych tej nowej religii. Demokracja i liberalizm, który z nią powiązano choć to tak nie jest do końca i oba te pojęcia nie są ze sobą jednoznacznie kompatybilne, stały się nową wersją religii. Religii, która ma swoich nieomylnych guru, jedynie prawowiernych interpretatorów nauk owych mędrców, określoną liturgię i formy zachowań wyznawców potwierdzających wiarę. Przykładów istnienia owych bezrefleksyjnych akolitów, którzy są wszędzie i zawsze gdy jest jakaś akcja mogąca być przez medialny mainstream zarekomendowana jako społeczny, masowy sprzeciw wobec wszystkiego co nie mieści się w naukach wspomnianej Rady Mędrców, jest bez liku. To działanie na zasadzie zróbmy coś a potem się zobaczy. Głównie chodzi o demonstracje, że jesteśmy za demokracją, wspólnie, uśmiechnięci i że będzie dobrze gdyż św. Jerzy zawsze zwycięża bestię. Ale co niesie sobą owa demokracja to już nie jest ważne. I tak demokratologia staje się prostacką ideologią przybraną w szaty nowoczesności, udekorowaną ozdobnikami immanentnymi demokracji, będąc zapleczem i bazą dla demokratury.
Janus był staro-italskim, bogiem opiekunem wszelkiego początku. Jednocześnie strażnikiem bram, mostów, układów, umów itd. Wyobrażano go sobie jako starca o dwóch głowach, zrośniętych potylicami i twarzach zwróconych w przeciwne strony. Dziś jest synonimem przewrotności, dwulicowości i fałszywości, a zarazem – srogości wedle rzymskich wzorców. Dwie twarze symbolizują że mówić można jedno, myśleć i czynić coś zupełnie innego. Przeciwieństwo słów i praktyki.
Takie właśnie ma oblicze demokracja z jaką mamy do czynienia w Polsce. Ale dot. to też całej Europy, gdyż źródła są uniwersalne dla tej części świata, wynikające z triumfalizmu, pychy i intelektualnych ograniczeń wynikających z przekonania o własnej doskonałości. A to jest prosta droga do gnicia demokracji jako takiej i rozkładania czerwonych dywanów jak to już miało miejsce w historii dla sukcesów i zwycięstwa jednostek o „brunatnym podniebieniu”. I ich politycznych ugrupowań. Dziś demo-liberalny mainstream i jego zausznicy w Polsce boleją, że lud nie rozumie demo-liberalnej koalicji od Lasa do Sasa (czyli czegoś zebranego ad hoc na zasadzie pospolitego ruszenia absolutnie przeciwstawnego programom hasła, byle nie PiS). Że nie popiera jej masowo i bezrefleksyjnie, że go nie słucha, że kontestuje przekaz tak wyraziście i jednoznacznie artykułowany przez popularne media. Kosiniak Kamysz, wicepremier i minister wojny dyszkantem z udawanym przerażeniem w oczach pyta retorycznie co ma się stać by społeczeństwo uwierzyło że nasz kraj jest na wojnie ? A odpowiedzią może być tylko fraza, iż jesteś Panie Polityku, jak cała elita rządzący dziś tym krajem, absolutnie nie wiarygodnym, z racji wieloletniej praktyki oraz wolt wykonywanych na arenie publicznej. O kłamstwach przed wyborczych i późniejszej praktyki rządzenia przez litość nie warto już wspominać.
Jeśli już prawie 3 dekady temu mówiłaś elito że są grupy w naszym społeczeństwie, z racji ich przekonań i poglądów, którym mniej wolno to wtedy już zaczęto budować, i to nie ze strony tzw. populistów a z waszych, demo-liberalnych środowisk, podstawy dla współcześnie rozwijającej się demokratury. Bo to właśnie demo-liberalny mainstream jako pierwszy zastosował taką argumentację i obraz przestrzeni publicznej zgodnej z definicją demokratologii.

V Rzeczpospolita (garść uwag i przemyśleń)

Dwie wizje racjonalizmu

Inflacja świętych i ich upadek

KATO-TALIBAN W NATARCIU

Faszyzm w Polsce i jego pochwała

Walki współczesnych gladiatorów

Inne z sekcji 

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Marlena wracaj do domu!

. Grzegorz Wojciechowski . Dopiero w maju 2002 roku władze miejskie Berlina zdecydowały się, aby wielkiej córce swojego miasta Marlenie Dietrich nadać  honorowe obywatelstwo niemieckiej stolicy. Z rąk burmistrza miasta Klausa Wowereita, akt nadania odebrał wnuk aktorki John Michael Riva. Relacje słynnej aktorki i piosenkarki z Berlinem i z berlińczykami okazały się trudne i bolesne […]

Fraszki Jana Zacharskiego: Obserwacje

. Jan Zacharski . Znak Jest prezydenta znakiem, Że się dogadał z Kosiniakiem, Niestety z tego co słyszę, Nie dogadał się z Kamyszem. . Pogląd Kancelaria prezydenta O swych uprawnieniach pamięta, Bo skłania się do poglądu, Że jest ważniejsza od rządy. . Władca Wydaje się jego doradcą, Że jest Nawrocki panem i władcą, Tymczasem dzisiaj […]