
.
Grzegorz Wojciechowski
.
Coraz więcej wiemy na temat „cudu” wyborczego z dnia 1 czerwca 2025 roku.
Już od kilku lat piszę o dziwnych zjawiskach w czasie wyborów w naszym kraju. Już dawno wiele rzeczy mi się po prostu nie zgadzało. Dziś wiemy już jaki był mechanizm oszustw wyborczych w Polsce, skonstruowany przez Prawo i Sprawiedliwość.
W roku 2018, czyli na rok przed wyborami do Sejmu i Senatu, PiS zaczął zmieniać ordynację wyborczą. Jej głównym założeniem było to, aby kandydatów do komisji wyborczych mogły zgłaszać komitety, które zarejestrowały się i zebrały jedynie 1000 podpisów. Zaczęło więc powstawać wiele takich komitetów, które nie zgłosiły do wyborów żadnego kandydata. Tak było i w przypadku ostatnich wyborów. Komitety te łączyła jedna wspólna cecha, wszystkie były związane z prawicą i to tą klerykalno-nacjonalistyczną. Można je nazwać „kryptopisowskimi”. Jak się okazało komitety te zgłaszały wielu kandydatów. Jeśli więc strona demokratyczna zgłosiła dwóch, trzech, to „kryptopisowcy zgłaszali ich wielokrotnie więcej. Kiedy dochodziło do losowania, kto zasiądzie w komisji wyborczej, to z rachunku prawdopodobieństwa wychodzi, że kandydaci demokratyczni mieli dużo mniejsze szanse, na wprowadzenie do komisji swoich kandydatów. W ten sposób doszło do sytuacji, że „kryptopisowcy opanowali 2/3 komisji wyborczych, a w wielu strona demokratyczna nie miała żadnego przedstawiciela. Można więc było robić w komisjach różne „cuda nad urną”. Przykładowo nieznany pan Starosielec dzięki swojemu komitetowi wprowadził około 1000 osób, które zostały przewodniczącymi komisji. Doszło do sytuacji, że w bardzo wielu komisjach Rafał Trzaskowski nie miał żadnego swojego przedstawiciela i tam właśnie najczęściej dochodziło do „cudów”.
Dopiero w maju tego roku doszło do zmiany na stanowisku szefa Państwowego Biura Wyborczego i Komisarza Wyborczego. Całe obecne wybory prezydenckie organizowali działacze PiS, to oni zatwierdzali składy komisji wyborczych i to oni powinni ponieść konsekwencje za doprowadzenie do tej sytuacji.
Oczywiście strona demokratyczna jest też winna za swoją bierność i lenistwo. O ile w roku 2023 potrafiono się zmobilizować i obsadzić komisje wyborcze mężami zaufania, to ostatnie trzy wybory: samorządowe oraz do Parlamentu Europejskiego i prezydenckie, z powodu zwykłej gnuśności sobie odpuszczono.
.
W wyborach samorządowych prawie do samego końca sondaże wskazywały, że PiS może wygrać jedynie w jednym z województw. I co? Przyszła noc i wygrał w sześciu. Nie inaczej było w czasie eurowyborów. Nikt z tego nie wyciągnął wniosków.
Jeszcze jedna ważna uwaga, jeśli PiS zmieniał prawo wyborcze, to przecież nawet człowiek bardzo przeciętnie inteligenty musiał zdawać sobie sprawę, że chciał z tych zmian uzyskać dla siebie korzyści. Ówczesna opozycja kompletnie nie interesowała się tymi zmianami i konsekwencjami jakie one mogły przynieść. Nie zlecono ekspertom żadnej analizy, która mogłaby wykryć zagrożenia – kompletna nieodpowiedzialność.
Pojawiają się informacje na temat aplikacji Mateckiego i jej wpływ na wyniki wyborów. Zgłosiła się jedna z pań, której uniemożliwiono oddanie głosu. Stwierdzono, że na zaświadczenie o tym numerze oddano już głos. . Ponoć przed odmową członek komisji wyborczej łączył się telefonicznie, podając jej dane osobowe. No tak, ale przecież nie jest wiadome na kogo ta pani chciała głosować, może na Nawrockiego. Okazuje się, że przypuszczalnie PiS wszedł w posiadanie danych osób, które brały udział w referendum. Założono, że ci, którzy w tym referendum udziału nie brali, to głosowali na partie demokratyczne i to takim osobom uniemożliwiano oddanie głosów. To na razie tylko hipoteza, a nic nie wskazuje na to, aby odpowiednie służby zechciały to sprawdzić.
Co teraz będzie dalej się działo? Panuje totalny chaos, który potęgują wystąpienia marszałka Hołowni, ten cierpiący na zbyt wybujałe ego człowiek jest nieprzewidywalny. Twierdzi bowiem, że mimo wszystko zwoła Zgromadzenie Narodowe w celu zaprzysiężenia Nawrockiego.
Otóż, aby to było możliwe, orzeczenie nieuznawanej izby SN musi zostać opublikowane w dzienniku ustaw, aby tak się stało musi podpisać je premier. Jednak do tej pory orzeczenia tej izby były publikowane, ale z zastrzeżeniem, że rząd RP ich nie uznaje. Jeśli tak będzie i tym razem to Hołownia może zwołać Zgromadzenie Narodowe. I co dalej?
Trzeba będzie zmienić ordynację wyborcza i przepędzić przebierańców z Sądu Najwyższego, dopiero wówczas będzie możliwe przeprowadzenie normalnych, uczciwych wyborów. Z Nawrockim jako prezydentem żadne zmiany nie będą możliwe.
.
Listek figowy i genitalia demokracji: W Polsce już chyba nie będzie uczciwych wyborów?
Listek figowy i genitalia demokracji: To więcej niż żółta kartka
Listek figowy i genitalia demokracji: Wybory – święto demokracji czyli mordobicie
Listek figowy i genitalia demokracji: Czy czekają nas przedterminowe wybory?

