Artykuły

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Jak wrocławianie obalili cesarza Wilhelma I

.

Grzegorz Wojciechowski, Tadeusz Tułasiewicz, Michał Żywień

.

 

We Wrocławiu, przy ulicy Świdnickiej na wysokości fosy miejskiej, pomiędzy Domem Handlowym „Renoma”, a „Galerią na Odwachu” stoi pomnik Bolesława Chrobrego. Nasz król siedzi na koniu i trzyma w ręku włócznię, ale kiedyś miejsce to zajmował inny monarcha, był nim  Wilhelm I, król Prus i pierwszy cesarz Niemiec.

Przyszły pierwszy cesarz II Rzeszy urodził się w Berlinie w 1797 roku, jego ojcem był król Prus Fryderyk Wilhelm III (który miał swój pomnik na wrocławskim Rynku), a matką Luiza z Meklemburgi-Strelitz.

Wilhelm w młodości miał płomienny romans z Luiza Radziwiłłówną, byli nawet zaręczeni, ale interesy dynastyczne stanęły w poprzek tej miłości, więc do małżeństwa nie doszło.

W czasie Wiosny Ludów w latach 1848-1849 zasłynął z bezwzględnego zwalczania sił demokratycznych .

.

Cesarz Niemiec Wilhelm I

.

Począwszy od roku 1857 zastępował na pruskim tronie w Berlinie swojego brata Fryderyka Wilhelma IV, który jak wówczas mówiono, zapadł na „zmiękczenie mózgu” i z tego powodu nie mógł sprawować swojej funkcji. Na króla Prus Wilhelm został koronowany dopiero 18 października 1861 roku.

Polityka prowadzona przez tego monarchę miała charakter szczególnie agresywny wobec sąsiadów. W roku 1864 doprowadził do II wojny o Szlezwik, dwa lata później w roku 1866 do wojny austriacko – pruskiej, a następnie w latach 1870 – 1871 do wojny prusko-francuskiej. To właśnie Wilhelm I uważany jest za głównego architekta II Rzeszy i twórcę imperialistycznego państwa, które później doprowadziło do wybuchu I wojny światowej.

Cesarz Wilhelm I stał się jednym z symboli niemieckiego imperializmu. Zmarł w roku 1888, a w osiem lat później, władze prowincji Niederschlesien  ufundowały swojej nadodrzańskiej stolicy pomnik cesarza militarysty. Stanął on w miejscu, gdzie wcześniej była barokowa tzw. Trzecia Brama Świdnicka. Autorami tego pomnika byli  Christiana Behrens i H. Licht.

Pomnik cesarza wykonany był z brązu,  siedział on na koniu, który stał  na granitowym cokole, na który z trzech stron prowadziły schody. Ubrany był w generalski mundur i płaszcz, na głowie miał hełm – pikielhaubę. Na centralnej części cokołu  znajdowała się płaskorzeźba przedstawiająca składanie cesarzowi hołdu przez niemieckich książąt. Po bokach znajdowały się dwa inne cokoły, na których umieszczono personifikacje Wojny i Pokoju, albo jak twierdzą niektórzy Sztuki.

.

Pomnik cesarza Wilhelma I przy dzisiejszej ul. Świdnickiej we Wrocławiu.

.

Z tyłu za pomnikiem znajdował się taras, gdzie na dwóch marmurowych cokołach siedziały orły zrywające się do lotu.

Ów pomnik znajdujący się na jednej z głównych arterii miasta, przetrwał w stanie prawie nienaruszonym blisko trzymiesięczne oblężenie  Wrocławia przez Armię Czerwoną i przez kilka powojennych miesięcy drażnił uczucia narodowe polskich osadników.

Wreszcie zapadła decyzja polityczna o usunięciu niemieckiego militarysty z miasta. Uroczystość obalania pomnika stała się imprezą patriotyczną, która miała za zadanie zjednoczenie polskich osadników. Termin przegonienia cesarza wyznaczono na dzień 21 października. Już tego dnia na łamach wrocławskiego „Pioniera” pojawiła się z tej okazji fraszka pisana przez niejakiego Wiesława:

 

Na zburzenie pomnika Wilhelma

.

Już nie będzie Wiluś dumnie

Spoglądał na Wrocław,

A przekręci się że w trumnie

I zaklnie tak z mocna,

Z pruska, z chamska i ze złości,

Że wprawdzie spiżowe,

Nie mniej mu tam wszystkie kości

Połamią dziś zdrowo!

Wiesław  [ Domański] („Pionier” nr 48 z 21-22 października 1945 r.)

.

Również „Pionier” zamieścił na swoich łamach sprawozdanie z tej uroczystości, sygnowane przez T. T. ( czyli  Tadeusza Tułasiewicza) jednego z pionierów wrocławskiego dziennikarstwa.

Cicho, poważnie w skupieniu ciągną szeregi ludzi ulicami Wrocławia, a nad głowami ich powiewają sztandary narodowe, czerwone sztandary Polskiej Partii Socjalistycznej, oraz liczne transparenty, głoszące przynależność tych ziem do Macierzy, ślubujące oddanie całej swojej pracy dla tych ziem, dla całej odrodzonej ojczyzny. W zwartych szeregach łączą się robotnik polski z polskim chłopem i inteligentem. Idą by zburzyć jeszcze jeden wrogi symbol niemieckości, narzucony przemocą, jak tyle innych temu miastu, tym ziemiom. Dziwnym zaiste trafem ocalał w śródmieściu pomnik Wilhelma I. Tyle zniszczenia dookoła, a on został nienaruszony, jakby w oczekiwaniu, że zniszczyć go mają dopiero polskie ręce, przybyłe tu, na te ziemie by usuwać wszystko co niemieckie. I może dobrze się stało, że dopiero teraz odbył się ten akt, właśnie w momencie, kiedy Niemcy opuszczają nasze ziemie. ( „Pionier” nr 49 z 23 października 1945 r.)

Z okazji tej  manifestacji pomnik przystrojono polskimi flagami narodowymi, co podkreślało patriotyczny charakter tej uroczystości. Kiedy wokół „miejsca stracenia” zebrał się pokaźny tłum polskich osadników-wrocławian, na cokół wszedł wiceprezydent miasta pan Alfred Górny z PPS-u i wygłosił przemówienie okolicznościowe.

Rozpoczęliśmy tu prace oczyszczania miasta – mówił Górny –  i tych terenów ze wszystkiego co niemieckie i będziemy ją prowadzić konsekwentnie, aż oczyścimy je z ostatniego Niemca. Dziś już we Wrocławiu zamieszkuje 60  tysięcy Polaków, za pół roku Wrocław będzie po Warszawie drugim miastem polskim. Podobnie jak usuniemy Niemców z tych terenów, tak usuniemy również wszelkie ślady po nich. Upadek tego pomnika jest równocześnie symbolem upadku hitleryzmu i barbarzyństwa  niemieckiego.( Tamże)

.

Rysunek w tygodniku satyrycznym „Szpilki” przedstawiający obalenie pomnika cesarza Wilhelma I

.

Słowa wypowiedziane przez wiceprezydenta Wrocławia spotkały się z żywiołowa aprobatą zebranych.

Po tym przemówieniu  rozpoczęło się burzenie pomnika, który stał tam juz od 57 lat. Moment ten zapamiętał inny z legendarnych wrocławskich dziennikarzy Michał Żywień, który był obecny przy tym dziele historycznej sprawiedliwości:

Między wypalonym „Avagiem„[dziś Dom Towarowy Renoma] a zniszczonym kościołem Bożego Ciała, nie wiadomo jak i po co, ocalał olbrzymich rozmiarów pomnik Wilhelma I. Właśnie zwalano go. Jest dr Drobner, jest wojewoda Piaskowski, wiceprezydent miasta Górny. Na szyję konia z brązu zarzucono pętlę. Każdy chciałby ciągnąć, ale nie wolno. Ten przywilej zarezerwowano dla notabli. Ale ci nie poradzili sobie z brązowym jeźdźcem . Wtedy za liny złapali najbliżsi z zebranych. Szarpnęli, pociągnęli. Koń okazał się słaby w pęcinach. Runął z cokołu na kamienne stopnie, stoczył się w dół.

Nad gruzami zwalonego pomnika przemawiał pierwszy  prezydent Miasta Wrocławia dr  Drobner.

Ta ziemia mówił dr Drobner, musi się stać polską i będzie polską. Musimy dać z siebie wszystko na co nas stać dla dobra tych Ziem. Nie damy tej ziemi, pozostawionej nam testamentem naszych przodków. Polska jest i będzie trwała jako wolna, suwerenna i demokratyczna republika. Nie zapomnimy również, że mamy dług wdzięczności wobec bohaterskiej Armii Czerwonej, która wyzwoliła nas od barbarzyńców i  umożliwiła nam powrót na te Ziemie.

Po wystąpieniu Bolesława Drobnera zebrani odśpiewali hymn narodowy i „Rotę” i wzniesiono okrzyki na cześć Polskiej Partii Socjalistycznej.

Dzisiejsze młode i średnie pokolenie wrocławian, które przechodzi ulicą Świdnicką na wysokości fosy miejskiej, nawet nie zdaje sobie sprawy, kto wcześniej stał na miejscu, gdzie dzisiaj król polski Bolesław Chrobry pilnuje Wrocławia z włócznią w dłoni, aby nikt nie ośmielił się zrobić krzywdy mieszkańcom miasta.

.

Wiesław Domański (Głogowski) : Fraszki z „Pioniera”

Wspomnienia: Narodziny „Pioniera” pierwszego dziennika Dolnego Śląska

Jak „Pionier” fałszował rzeczywistość

Przeczytane w „Pionierze”: „Ubermensche” bez maski

80 lat temu: Bolesław Drobner wyruszył do Wrocławia

Dolny Śląsk 1945: Więc to jest Jelenia Góra?

Inne z sekcji 

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Karkonoska podróż amerykańskiego prezydenta

. Grzegorz  Wojciechowski . Wśród wielu ważnych osób, które w celach turystycznych odwiedziły przed laty Karkonosze, znajduje się również amerykański prezydent John. Quincy Adams ( 1767 – 1848 ), który przybył tam w roku 1800, w czasie swojej podróży po Dolnym Śląsku. W owym czasie był  w służbie dyplomatycznej Stanów Zjednoczonych Ameryki, pełniąc w latach […]

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego.Niezwykłe dzieje klasztoru w Lubiążu. Była tu nawet Maria Antonina i Józef Piłsudski

. Grzegorz Wojciechowski .     Jadąc drogą z Wrocławia w kierunku Zielonej Góry, niedaleko za Środą Śląską, widać po prawej stronie oddalony o kilka kilometrów od szosy olbrzymi gmach w stylu barokowym – to dawne opactwo cystersów w Lubiążu. Ten olbrzymi budynek stoi praktycznie pusty i tak naprawdę to nikt nie wie, co z nim […]