Artykuły

Opowieści Wojtka Macha: Posłowie i guziki

Wojciech Mach

.

 

Niezależnie od meteorologicznych, pogodowych zawirowań w kraju, w Sejmie          i rządzie, trwa polityczna zawierucha.  Tymczasem Polacy – jako zmęczone i znudzone tym społeczeństwo – chcą zdecydowanie, aby rozgadani, złotouści politycy, rozpoczynając kolejne sesje w Sejmie, zasiadali nie w tradycyjnych ławach poselskich lecz na krzesłach elektrycznych. Siedziska owe powinny mieć zamontowane czujniki natężenia niechęci społeczeństwa do poszczególnych posłów i ich zachowania. Po przekroczeniu ustalonej granicy niechętnych sygnałów społecznych, siedzący poseł – przedstawiciel narodu – automatycznie dostawałby potężnego kopa prądem. Dla niereformowalnych posłów należałoby również ustalić granicę ostatecznego kopnięcia…  Natomiast energia elektryczna powinna pochodzić ze słońca – tańsze koszty. Im wyżej słonko na niebie tym większa moc i wrażenie a przedstawiciele ludu niech spoglądają w górę, ku niebu – po natchnienie !

Obrady powinny zaczynać się odegraniem słynnego MARSZA CYRKOWEGO a po względnie zgodnym zakończeniu posiedzeń –  MARSZA GLADIATORÓW.

Od początku istnienia świata znana jest niezbita prawda, iż kobiety, zamiast próbować je zrozumieć – można i należy wielbić. Natomiast usiłowanie zrozumienia  wypowiedzi i intencji większości naszych polityków to daremny, syzyfowy trud.

Niezależnie od sytuacji społeczno – politycznej, na klatkach schodowych wielu kamienic, wieczorami pojawia się apolityczny  kominiarz w uniformie służbowym, wręczając lokatorom kupon z już wypełnionym zakładem Dużego Lotka wraz z zapewnieniem, iż jest to naj naj najszczęśliwsza  inwestycja w naszą własną przyszłość. Wystarczy tylko wręczyć sympatycznemu,  przynoszącemu szczęście  kominiarzowi opłatę 5 zł. Potem jeno spacer do kolektury, wpłata 4 zł., emocje i … Przecież nikt nie powiedział, że takowy zestaw liczb na kuponie nie da nam sporej wygranej !  Co prawda na drugi dzień owego kominiarza widać było na skwerku, degustującego mocniejsze trunki – za nasze opłaty. Tym niemniej on nie oszukał – zarobił swoją pracą i naszą wiarą w nadchodzące szczęście !

 

W masowej wyobraźni kominiarze stali się superbohaterami, ratujących ludzi przed nieszczęściem i zniszczeniem ich mienia. Ongiś kominiarz we wsi oznaczał bezpieczeństwo, gwarancję uchronienia się przed tragedią i spokój. Czyszcząc kominy ratowali drewniane domostwa przed pożarami. Dlatego widok kominiarza  zaczął symbolizować szczęście i ochronę przed złem.    Dotknięcie ich oraz posmarowanie się odrobiną sadzy ma przynieść szczęście.  Natomiast mocne wybrudzenie się sadzą przyniesie super szczęście – w trakcie późniejszej, wspólnej z kominiarzem kąpieli…

Po skończonej pracy cały strój kominiarza był ubrudzony sadzą. Tylko guziki pozostawały lśniące i czyste. Dlatego kobiety łapały za nie aby zaciągnąć kominiarza do swego domu do sprawdzenia komina. Dzisiaj też łapiemy za guzik – ale własny !

W naszej narodowej naturze – tradycji tkwi pewien paradoks. Otóż połowa Polaków źle się czuje gdy jest im dobrze. Przyzwyczajenie do szarej pospolitości jest tak silne, iż przy braku kłopotów czują się zagubieni !  Ale w momentach zagrożenia potrafimy z tego wyjść!

WOJCIECH  MACH

Szkoda, że część nawet dość rozsądnych polityków wjechała na niewłaściwe tory polityczne…

.

Opowieści Wojciecha Macha. Wyborczy biznes z zaświatami

Opowieści Wojtka Macha: „Rozrywki mieszczuchów”

Zmiany w rządowej polityce

Opowieści Wojtka Macha: Kosmiczne sensacje i ciekawostki

Opowieści Wojtka Macha: Polityczne gruszki na wierzbie

Opowieści Wojtka Macha: Jubileusze i wspomnienia powracają

Inne z sekcji 

Chwila liryki. Odsłona pierwsza – Andrzej Mandalian

. Jan Chudy  . Pochylmy się dziś nad wierszem Andrzeja Mandaliana . . Był raczej zapoznanym w powszechnej świadomości  poetą , prozaikiem , tłumaczem i scenarzystą filmowym . Język polski był właściwie jego trzecim – po ormiańskim i rosyjskim . Urodził się w 1926 r.  w Szanghaju gdzie jego rodzice prowadzili rewolucyjną agitację z ramienia […]

Kim Ir Sen o rewolucji koreańskiej

. . Kim II Sun, bo tak nazywał się oficjalnie Kim Ir Sen, urodził się 15 kwietnia 1912 w Pjongjangu, w rodzinie chrześcijańskiej. W wieku 12 lat wyjechał do Chin, gdzie przebywał w gronie młodzieży o poglądach marksistowskich i gdzie kształtowały się jego przekonania ideologiczne. Od 1931 roku został członkiem Komunistycznej Partii Korei i wstąpił […]