Artykuły

Renesans religii

.

Radosław S. Czarnecki, Wrocław

Ludzie przed huraganem liberalnego
kapitalizmu chronią się pod baldachimem religii .
J.Micklewaith / A.Wooldridge

.
W końcu I dekady XXI w dwaj brytyjscy autorzy John Micklethwait i Adrian Wooldridge napisali głośną i kontrowersyjną, książkę pt. >POWRÓT BOGA<. Wywołała ona protesty oraz oburzenie środowisk liberalno-demokratycznych i progresywnych, krytykujących obu autorów za tezy i wizję przestrzeni publicznej nie wpisujących się w obowiązującą polityczną poprawność. A obserwowane i przewidywane trendy zasygnalizowane w tej książce dziś na kanwie kryzysu cywilizacyjno-systemowego obejmującego coraz to nowe połacie życia i globu są coraz wyraźniej widoczne.
Media poinformowały, że w czasie ostatnio minionych świat Wielkiej Nocy we Francji, tej świątyni laicyzmu i sekularyzmu, ponad 20 000 młodych ludzi, ochrzciło się na nowo wstępując w szeregi Kościoła. Przystąpili przede wszystkim do obediencji lefebrystycznej czyli Bractwa św. Piusa X, skrajnie tradycjonalistycznej, odrzucającej większość reform w Kościele zainicjowanych przez Sobór Watykański II. Podobna sytuacja ma miejsce w Anglii gdzie rosną szeregi katolicyzmu kosztem tradycyjnych wyznań protestanckich, w tym anglikanizmu, związanych z historią, kulturą brytyjskimi podziałami religijnymi itd.
W pluralistycznej Ameryce, gdzie swoboda wyznania i formy zakładania poszczególnych związków religijnych mają olbrzymią tradycję co w jakimś stopniu świadczy o atrakcyjności tych rozwiązań, najszerzej rozumiany do tej pory blok wyznań protestanckich będący fundamentem kultury amerykańskiej (WASP) traci od 2-3 dekad przewagę na rzecz tzw. ewangelikanów. To galaktyka różnych, najczęściej purytańsko nastawionych wyznań bliskich zielonoświątkowcom, nazywanych też ruchem pentekostalnym. Wyznawców charakteryzuje przede wszystkim literalne rozumienie Biblii, nowe nawrócenie (Born Again Christians) oraz wiara i dążenie do zaistnienia Apokalipsy, a także w mesjańską rolę („naród wybrany”) Żydów. Jest to przykład klasycznego fundamentalizmu religijnego, o takich samych korzeniach jak ma to miejsce w islamie, judaizmie, katolicyzmie czy innych religiach. To marginalne i typowo amerykańskie rodem z „Pasa Biblijnego” zjawisko okazało się ogólnoświatowym fenomenem. Nie może być absolutnie postrzegane jako relikt przeszłości jak tego chciałyby środowiska liberalno-lewicowe, ale jako polityczny fantom, jako odpowiedź na wielowymiarowy kryzys systemu i idei modernizmu. I nieobecność takich pojęć w narracji publicznej jak wspólnota, zbiorowość, kolektyw itd. Klasycznymi przykładami tych nowych nawróceń, i ewangelikalnego (fundamentalistycznego) spojrzenia na rzeczywistość jest były prezydent USA Georg Bush jr. („kto nie z nami ten przeciwko nam”) czy vice-przewodnicząca MTK w Hadze, Ugandyjka Julia Sebutinde, członkini owej ewangelikalnej galaktyki wyznań (kościół Watoto) która przed wydanie wyroku kontaktuje się bezpośrednio „ze swym Panem”. I on m.in. nakazał jej bronić Izraela przed oskarżeniami w haskim MTK.
To jest odpowiedź na coraz szybciej i dogłębniej postępującym w wieku XXI demontażem życia społecznego i uwiądem twórczej roli państwa, ograniczania jego prerogatyw, kreatywnego i porządkującego zasięgu oraz deprecjację całego wachlarza instytucji tworzących i utrwalających życie zbiorowe obywateli. A to kojarzy się bezpośrednio z „Welfar State” i demokracją przedstawicielską. Jedną z przyczyn upadku hegemonii Zachodu widzieć można właśnie w załamywaniu się, równolegle z indywidualizacją tak ochoczo promowaną przez mainstream, podstawowych zasad i cnót (jak to ujął Max Weber) tworzących zręby tego systemu. Były to oszczędność, pracowitość a nie machinacje finansowe, solidarność lecz nie w formie jałmużny a najszerzej rozumiana wspólnotowość, skromność i zdystansowanie bo ostentacyjne bogactwo i styl życia „na pokaz” było grzechem. Zasady religii Kalwina, szczególnie te kanony, tworzyły zręby dobrobytu i tym samym mitu Ameryki, z niezwykle silnie rozwiniętą etyką pracy i codziennego postępowania, uległy zombizacji a jej przesłanie zbankrutowało. Panujący od 3-4 dekad neoliberalny system kolonizujący wszelkie połacie ludzkiej działalności i świadomości także w warstwie etyczno-moralnej i aksjologicznej absolutnie się skompromitował podążając ku upadkowi, gdyż wyczerpał swoje zdolności reprodukcyjne. Niepewność, rosnący chaos, wycofywanie się państwa jako struktury organizującej życie społeczne z kolejnych sfer tworząc pustkę, brak poczucia stabilizacji musi owocować takim poszukiwaniem zbiorowości, wspólnot, gdzie ludzie będą odczuwać, nie ważne czy to się zmaterializuje, minimum komfortu psychicznego.
Wspomniane ożywienie religijne jest częścią szeroko rozumianej kontrrewolucji po latach 60. i 70. XX w. propagujących naiwne, emocjonalne rozumienie życia, zwłaszcza procesów społecznych i kultury. A także niedoceniających mocy tradycji. Gdy wszystko jest na sprzedaż, wszytko i wszystkich można kupić, gdy coraz to nowym masom ludzi uświadamia się iż są mało przydatni w nadchodzącym porządku bo nie nadążają za trendami demokracji liberalnej oraz propozycjami mainstreamu, a dobra dotychczas powszechne są z racji kryzysu coraz mniej dostępne i trzeba szukać rozwiązań które zapewnia podstawową egzystencję ucieczka w religię jest czymś naturalnym. Gdy doczesność odchodzi w dal, trzeba się pozycjonować w transcendencji. Tak było zawsze w historii naszego gatunku.
Na zakończenie trzeba wspomnieć o doktrynalnej i ideowej abdykacji lewicy. Na pewno ma to miejsce w świecie euroatlantyckim. Budowa godnego, humanistycznego, przyjaznego człowiekowi, solidarnego i sprawiedliwego świata to był zawsze jej horyzont działań i myślenia. Stając się kotylionem przy surducie liberałów lewica jako ruch który był jedną z największych nadziei ludzkości a który sprzedał się prawicy (Jose Sarmago, portugalski noblista z literatury, członek do końca życia Komunistycznej Partii Portugalii) porzucono ten etos i wartości. Tym samym potencjalny jej elektorat przeszedł właśnie na prawą stronę politycznych podziałów, gdzie stara się znaleźć te wartości które lewica porzuciła na rzecz aliansu z liberałami. A którzy wyznaczając jej określone pole zainteresowań tym samym marginalizują jej znaczenie.

.

NARCYZ (piękny kwiat, ubogi człowiek)

KARADIMA – Chilijski Degollado

Ordo Iuris i Jan Paweł II

Papież i kamień

Savanarola i jego syndrom

Sakralizacja czy klerykalizacja

Inne z sekcji 

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Kryzys kubański czyli jak Chruszczow chciał wpuścić Kennedy’emu jeża w gacie.

Grzegorz Wojciechowski     Początek lat sześćdziesiątych XX wieku, powszechnie uważany jest za okres szczytowy „zimnej wojny”. Wówczas to doszło do dwóch niezwykle istotnych incydentów, najpierw w sierpniu 1961 roku, praktycznie w ciągu jednego dnia wyrósł w Berlinie mur, który odgrodził od siebie dwa światy. Rok później doszło do najbardziej dramatycznego incydentu jakim bez wątpienia był […]

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: „Zakład” madame „Kitty” w służbie III Rzeszy

Budynek, przy ulicy Giesebrechtstrasse 11 w Berlinie . Grzegorz Wojciechowski .   Ten dom przetrwał wojenną zawieruchę i istnieje do dziś, mieści się przy  Giesebrechtstrasse 11 w berlińskiej dzielnicy Charlottenburg. Kamienica z początku XX wieku jest charakterystyczna dla budownictwa niemieckiego z tamtego okresu, wiele podobnych, a wręcz identycznych domów można na przykład spotkać i dziś […]