Aktualności

V Rzeczpospolita (garść uwag i przemyśleń)

.

Radosław S. Czarnecki, Wrocław
.

Mój stosunek do środowisk rządzących Polską od dwóch-trzech dekad (tak formalnie jak i w sferze tzw. „rządu dusz”) czyli tzw. POPiS-u i polityków tego konglomeratu konserwatyzmu, klerykalizmu, neoliberalizmu, polskiego zaścianka mentalnego i nadwiślańskiej wsobności jest zdecydowanie pejoratywny, wręcz pogardliwy. Równolegle z taką, coraz częściej przebijającą się racjonalną i logiczną oceną polskiej sytuacji AD’2025 (spod pancerza papki medialnej o post-solidarnościowej, intelektualno-mitologicznej proweniencji) rozbrzmiewa idea zakreślona symbolem „V RP”. Idea bez irracjonalnego zapatrzenia w przeszłość bliższą i dalszą, bez odwołań do mitologii, legend czy symboliki klęski oraz kultu Polski jako wiecznej ofiary. Bez zalatującego mocno naftaliną klerykalizmu, megalomanii i ukrytych w szafach nadwiślańskiej świadomości fantazmatów. Na miarę wyzwań stawianych przez świat w XXI.
Zadrwiono sobie z nich ogłaszając, że są wolni:
wolni bo wolno im zdychać z głodu. Człowiek nie
naje się tym, że ma prawo wybrać posła, który
potem opływa we wszystko i tyle się troszczy o
wyborców co o zeszłoroczny śnieg.
Emil ZOLA

.

 

V RP – traktowana jako symbol i istota tych zmian – winna mieć inny ustrój niż mijające wraz z POPiS-em: III, IV czy jakaś tam, „IV i pół”, Rzeczpospolita. Dotychczasowe doświadczenia z lat suwerennej Polski dają w tym względzie wiele do myślenia i wyciągnięcia konkretnych wniosków. Oto ich garść:
1/ Senat RP: instytucja do likwidacji w obecnym kształcie. Wielokrotnie postulowano, z różnych stron (m.in. Aleksander Małachowski był tego rozwiązania gorącym zwolennikiem) aby zamiast Senatu w obecnej formie funkcjonowała Izba Samorządowa kształtowana po wyborach samorządowych. Na pewno wzmocniłaby taka propozycja polską samorządność, aktywność obywateli i decentralizację kraju.
2/ Kolejną instytucją, absolutnie utożsamianą z POPiS-em (za nią głosowali ramię w ramię posłowie Platformy jak i Partii Jarosława Kaczyńskiego), winną podlegać rozwiązaniu jest Instytut Pamięci Narodowej. Nad oczywistymi oszczędnościami budżetowymi nie ma co dyskutować, tak jak nad osadzeniem tej instytucji w porządku prawno-administracyjnym współczesnego państwa polskiego. Jest ona bowiem – a te ciągoty przejawiane były od samego początku istnienia IPN-u – czymś na kształt Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa w III Rzeszy, wystawiającej „certyfikaty na prawdę, życie bądź śmierć” wedle partyjnego zapotrzebowania. Pion prokuratorski – do wymiaru sprawiedliwości, historycy – na uczelnie, archiwalia zgromadzone w IPN-ie – do odpowiednich zbiorów archiwalnych RP.
3/ Zmiany konstytucyjno-ustrojowe i polityczno-organizacyjne to także:
– absolutny nakaz formowania i kierowania rządem RP przez szefa partii politycznej, która wygrała wybory. Mamy często w dziejach III RP sytuację, gdy polityk i zwykły poseł (szef zwycięskiego ugrupowania) kieruje z „tylnego siedzenia” pracami rządu nie ponosząc za to jakiejkolwiek – formalnie – politycznej i konstytucyjnej odpowiedzialności (raz Marian Krzaklewski sterując rządem Jerzego Buzka, dwa razy Jarosław Kaczyński – rządem Kazimierza Marcinkiewicza, potem rządami Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego)
– prawnie uniemożliwić posłom zajmowanie stanowisk ministerialnych (w jakiejkolwiek formie). Kłóci się to bowiem jawnie z podziałem władzy; ustawodawcza i wykonawcza. Poseł uzyskujący mandat wyborczy, a potem „dobrany” przez Premiera do rządu obligatoryjnie w takim systemie traci mandat, a jego miejsce zajmuje kolejna osoba na liście danej partii politycznej (w wyborach). Apanaże i splendor pracy w rządzie „dla kraju” muszą równoważyć ryzyko takiego nominata, bo gdy traci on posadę rządową wraca do swej poprzedniej, wykonywanej poza polityką profesji. Karykaturą demokratycznego i pluralistycznego porządku państwa prawa w tej materii jest bowiem ilość funkcji (często dochodowych) pełnionych przez wielu prominentnych polityków będących członkami rządu. Ta zasada winna dot. również radnych wszelkich szczebli, którym nie wolno by było zasiadać w radach nadzorczych spółek komunalnych kontrolowanych przez samorządy.
– oczywistym też jest rozdział stanowiska prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości. Prokurator Generalny w takim systemie uczestniczy w pracach rządu ale na zasadzie obserwatora i doradcy, nie podlegając Premierowi. Aby skrócić naciski i zależności polityczne proponować należy 7 lub 9 letnią kadencję Prokuratora Generalnego.
– w dziedzinie spraw wewnętrznych (najszerzej pojętych) Centralne Biuro Antykorupcyjne winno być ograniczone do wąskiego instytutu (bez możliwości operacyjno-rozpoznawczych) studyjno-logistycznego umocowanego przy Ministrze Spraw Wewnętrznych (albo przy Premierze). Te same zagadnienia interesują Centralne Biuro Śledcze i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Dublowanie się merytoryczne spec. służb nie jest celowym i korzystnym rozwiązaniem, zazwyczaj prowadzącym do animozji, rywalizacji (niezdrowej i groźnej w przestrzeni życia publicznego), często do wpadek i kompromitacji organów państwa.
– zupełnym nieporozumieniem jest, iż w Polsce istnieje kilkanaście formacji zmilitaryzowanych mających prawną dostępność do stosowania techniki operacyjnej. Ta wrażliwa niesłychanie sfera działań spec. służb i policji przy takim jej rozroście jest siłą rzeczy nadużywana, a na pewno – nie jest wystarczająco kontrolowana. Kontrolowana przez organ niezależny od służb i ….. polityków. To łatwy i nęcący dla nich łup. Marzą oni o tych środkach jako narzędzi manipulacji i wykorzystywaniu ich w walce z konkurencją polityczną. Nadzór niezależnego sądownictwa – i to nadzór ścisły nad tą dziedziną praktyki policyjnej i spec. służb – winien być niezwykle drobiazgowy i rzetelny. Dlatego m.in. chodzi o jakość i niezależność wymiaru sprawiedliwości.
– i na koniec – likwidacja skandalu jaki ciągnie się przynajmniej od 1,5-2 dekad w polskiej przestrzeni publicznego życia; tzw. areszty wydobywcze. To jest po prostu skandal i hańba, potwarz dla „państwa prawa”. Areszt tymczasowy winien być orzekany dwa-trzy razy po trzy miesiące. W tym czasie prokuratura powinna uporać się bezwzględnie z przygotowaniem materiału dowodowego i skierować go do sądu odpowiedniej instancji. W naprawdę wyjątkowych sytuacjach możliwe byłoby przedłużenie aresztu tymczasowego po raz czwarty (ale o tym musiałby decydować już Sąd Najwyższy). Nie dopuszczaną sytuacją jest bowiem trzymanie podsądnych latami w aresztach, bez zarzutów i przy zmienności kwalifikowaniu zarzucanych czynów (sprawy Dochnala czy Piskorskiego są tego najbardziej jaskrawymi przykładami). A najsmutniejszym jest fakt, iż aktualnie o tej skandalicznej praktyce polskiego wymiaru sprawiedliwości nikt nawet nie wspomina.

Zapis w Konstytucji o rozdziale Kościoła (i innych związków wyznaniowych) od państwa jest od lat fikcją. I to w wielu sferach życia codziennego i praktyki. Ale szczególnie wrażliwą jest sfera edukacji i umocowania w tym systemie nauki religii, prowadzonej przez funkcjonariuszy – świeckich i duchownych – Kościoła kat. Jest to w zasadzie katechizacja (nt. temat obszernie wyrażali swe zdanie prof. Bartoś i Obirek), niekompatybilna w swym wymiarze i esencji (z racji historii, tradycji oraz mentalności polskiego kleru) z wyzwaniami dzisiejszej epoki oraz potrzebami kształcenia polskich dzieci i młodzieży. Ten aspekt należy także – choć jest to „długi marsz”, przewidywany na lata i dekady (bo w takich perspektywach osiąga się w tej dziedzinie pożądane efekty) – brać pod uwagę w perspektywie nowej wersji RP. Bez zmian w edukacji, sposobie jej prowadzenia oraz diametralnego przemodelowania relacji na linii państwo – Kościół kat. niewiele się zmieni. W tej przestrzeni chodzi też o funkcjonowanie konkordatu (i to w obie strony, bo jak do tej pory pokazuje praktyka korzyści i prawa dot. jedynie Kościoła kat. obowiązki i zobowiązania – państwa polskiego), czy najszerzej pojmowanych zagadnień związanych z seksualnością człowieka (to wolności obywatelskie są może najbardziej w III RP łamane i postponowane – restrykcyjna ustawa dot. przerywania ciąży, dostępność środków antykoncepcyjnych, tzw. klauzule sumienia różnych profesji etc.).

Kolejnym elementem polskiego porządku prawnego winna być obligatoryjność referendum przy ważnych decyzjach politycznych i społecznych. Np. wprowadzenie euro nie może być wprowadzone (jak miało to miejsce ostatnio w Bułgarii) bez szerokiej i poważnej debaty publicznej oraz zatwierdzenia tego aktu w referendum.

Na zakończenie warto poruszyć jeszcze jeden aspekt zabezpieczenia państwa polskiego przed nieodpowiedzialnymi „rządami szaleńców”, marzącymi ad hoc o demolowaniu organów i porządku prawnego kraju. Chodzi o Konstytucję: należałoby wmontować w cały system takie kotwice i zabezpieczenia aby przynajmniej zminimalizować sytuacje z jakimi możemy mieć do czynienia. Otóż jakakolwiek zmiana w tekście konstytucji wymagałaby referendum (ważne gdy uczestniczy 50 % uprawnionych do głosowania). Potem nad owymi zmianami głosuje Sejm, wedle (lub wbrew) wyników referendum. Jeśli zmiany zostają przegłosowane, następnym ruchem Sejmu jest jego samorozwiązanie, gdyż mamy do czynienia z nową jakością w przestrzeni politycznej, administracyjnej etc. Posłowie polscy, tak przywiązani do „posłowania” (niczym „Mości Panowie Bracia” herbowi w I RP do swoich „urzędów” i tytułów), muszą mieć prawno-konstytucyjny miecz Damoklesa nad swoimi emocjami, wizjami i owym „posłowaniem”. Takie rozwiązanie jest zarazem uczciwym, zgodnym z logiką i prawną hierarchią oraz istnieniem państwa jako najwyższego dobra wspólnego, zapisanym w kilku konstytucjach cywilizowanych, demokratycznych krajów Zachodu (do którego tak usilnie staramy się „od zawsze” zapisać).
Oto kilka najważniejszych moim zdaniem refleksji i propozycji dot. idei p/n „V RP”.

.

Czy Wańkowicz miał rację?

Pełzający król węży

POPULIZM I LEWICA

Dwie wizje racjonalizmu

O ekoterroryzmie i nie tylko

Walki współczesnych gladiatorów

Inne z sekcji 

45 lat minęło, czyli o dekonstrukcji mitu

Radosław S. Czarnecki, Wrocław Za kapitalizm nie siedziałbym nie tylko 8,5 roku, ale nawet miesiąc, tygodnia, jednego dnia. Nie warto Karol MODZELEWSKI . Ta fraza wypowiedziana w jednym z ostatnich wywiadów przed śmiercią jaki udzielił Modzelewski, jedna z ikon i legend ruchu „Solidarność”, jest tyle znamienna co smutna. Pokazuje bowiem jak nie po raz pierwszy […]

Manifest Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej z 7 listopada 1918 roku

. Do Ludu polskiego! . Robotnicy, włościanie i żołnierze polscy! . Nad skrwawioną i umęczoną ludzkością wschodzi zorza pokoju i wolności. W gruzy walą się rządy kapitalistów, fabrykantów i obszarników, rządy militarnego ucisku, i społecznego wyzysku mas pracujących. Wszędzie lud pracujący dochodzi do władzy. I nie zaświta lepsza dola nad narodem polskim, jeżeli rdzeń i […]