
.
Małgorzata Garbacz
.
Makutra – żłobiona w środku misa. Służy do ucierania ciasta. Najczęściej. U nas, teraz –
współpracy prezydenta z rządem. Rowki tnące, owszem. „Masa” coraz gładsza. Była ważna w
Paryżu, gdzie negocjowała koalicja chętnych na rzecz Ukrainy. Notatka po wizycie prezydenta
w USA się spóźniła. Wcześniej ujawniono zwyczajowe informacje z kancelarii premiera. Gafa,
niezręczność. Miejmy nadzieję, że pojedynek na kartki zażegnany.
Żarcik: co robi kucharz, jak go atakują? – Wzywa posiłki. Chyba, że jak gapa długo
grzebie w szklance z wrzątkiem, do którego wrzucono kostkę lodu i trudno ją znaleźć.
Nonsensy w dowcipach zawsze lepsze niż w życiu. Politycznym zwłaszcza. Brunetka częstuje
krówką blondynkę. Ta odmawia: – Jestem wegetarianką. Gościu w cukierni. – Chciałem
zamówić tort na urodziny żony. – A ile świeczek? – Jak zawsze, 32. O torcie jeszcze. – Dla
kogo przeznaczony jest tort? – Dla jubilata. Ale zjadł go solenizant, bo nie wierzy w
przeznaczenie.
Prezydent Karol Nawrocki (w skrócie PKN; nie mylić – nie ma tu „W’) przeznaczył rząd
do likwidacji. Krąży mem – „vetomat”. Na razie zalewa Sejm swoimi ustawami, wśród których
sporo niedoróbek. Koteria z PIS-owni obserwuje i jej pytie (osoby niejasno mówiące) gubią się
w narracjach dnia. „Się nie spina”. Każda potwora ma swego adoratora. Minister
sprawiedliwości Waldemar Żurek odrzuca „niedasizm”. Mówi o cynizmie opozycji, porządkując
swój wymiar. Coś tam pęka; kłótnia w Trybunale Stanu, popychanie krzeseł. Zwiastun?
Związany z immunitetem Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej.
Na podorędziu – dowcipy. Kolega opowiada koledze: – Wiesz, kiedy jakaś kobieta
wyjeżdżała z parkingu, zatrąbiłem. – I co? – Pogroziła mi i odjechała z torebką na dachu.
Pacjent pyta dentystę: – Mam żółte zęby, co mi pan radzi? – Do żółtych zębów raczej jasny
krawat. Zamykamy szafę. Idziemy do knajpy. Tu po burzy w ramach KPO. Branża Horeka
(hotele, restauracje, kosmetyczne gabinety) sprytnie wykorzystała regulaminowe przepisy
dotacji. Do sprawdzenia i do kontroli.
W połowie minionego miesiąca D. Trump spotkał się z W. Putinem. Na Alasce. Na
czerwonym dywanie. Honory, limuzyny itp. Pewien telewidz sms-ował do Szkła Kontaktowego:
„Świat wyszedł z formy”. U nas – pod koniec sierpnia – Rada Gabinetowa o finansach państwa,
inwestycjach, energetyce, umowach rolnych. PKN podkreślał, że wszystko dla dobra Polski.
Pytanie tylko, czy ona o tym wie? Makutra (patrz wyżej).
Politycy dali do pieca, organizując dwie uroczystości 45. rocznicy porozumień
sierpniowych. Oficjalne komentarze: – to jedno z ważniejszy polskich świąt. Nieoficjalne
komentarze oddanych członków Solidarności: Świętujemy jak pies z kotem. Tylko naszego
kraju żal. Lepsza wiadomość. Nie ze stoczni, a z boiska. R. Lewandowski wrócił do kadry i
znów założył opaskę kapitana. „Time to level up”, czyli pora na awans. Hasło dobre, co prawda
promuje rekrutację na wrocławskim Uniwersytecie Ekonomicznym. W tramwajach coraz więcej
studentów. Szukają mieszkań. Opowiadają sobie o „przygódkach” (to cytat) z wynajmem.
1 września, na Westerplatte, o świcie tuzy naszej polityki wygłosiły przemówienia.
Sarkastyczny obywatel skwitował: – Pięknie mówią. Mówią! 2 września był w USA wicepremier
R. Sikorski. Spotkał się z M. Rubio. Razem wręczyli nagrodę im. Lecha Wałęsy. Rozmawiali o
przystąpieniu Polski do G 20 (najbogatsze państwa). Nazajutrz, po wizycie Prezydenta, jego
kancelaria ogłosiła to jako swój sukces. Makutra.
Cukierki – koledzy, gadają między sobą: – Jak leci? Odpowiedź: – No, wiesz, słodko.
Przypomina się wakacyjny obrazek z Polanicy-Zdroju, gdzie przy parku jest Pyszna Budka z
lodami i goframi. Słodycze, czyli cymesy, łakocie, frykasy, smakołyki, delicje, mecyje,
słodkości… To miał być felieton dla łasuchów. Wyszło, jak wyszło. Pamiętacie – świstak zawijał
w sreberka. A teraz siedzi, bo sreberka były kradzione. Cóż, może się napijemy? Taki greps
meneli spod osiedlowego sklepu. Jeden do drugiego, jeszcze przytomnie: – Lepiej być znanym
pijakiem niż anonimowym alkoholikiem. Na nadmiar słodyczy najlepsze są, jak wiadomo,
plastry. Żeby zakleić nimi usta.
Golec uOrkiestra w autorskiej piosence, śpiewa: „Gdy widzę słodycze to kwiczę. A oczy
mi świecą, jak znicze. Lecz dobrze o tym wiesz, że połknąłbym jak zwierz, co tylko, tylko
chcesz”. Fanka zespołu dodaje: – Uwaga! Na to – kto i czym nas karmi. Właśnie. Rurki lubi
hydraulik, góral – karpatkę, ślusarz – eklerka (to zamek błyskawiczny), a kawaler – kremową
babeczkę. Mniam!
Małgorzata Garbacz
.

