
.
Małgorzata Garbacz
.
W nich spory i kłopoty. Odwilż znowu wszystko obnaży. Niech tam. Byleby zawziętość i głupota
topniały. Jak od dawna wiadomo – wirus głupoty jest niewidzialny ale zaatakować może
każdego. Pierwsze godziny nowego roku, jak zawsze, najszybciej świętowały Nowa Zelandia,
Australia, Chiny, Tajwan. W aureoli sztucznych ogni. U nas mogłyby bardziej ogrzewać, bo są
mrozy. Dzieciarnia nie zapomni, co to jest zima. Taki suchar: pukanie do szyby; nawet
termometr chce wejść do środka, bo ziąb ostry.
– Przed nami czas polskiego przyspieszenia – deklarował premier Donald Tusk w
orędziu noworocznym. Państwo musi być skuteczne w każdych czasach. Mimo povetowanych
strat. Nie tylko pogodowych. Malkontentom, nie dogodzisz: zima to mróz, wiosna – alergia, lato
– upał, a jesień – plucha. Żart: pijaczek idzie po oblodzonym chodniku, z cygarem w zębach.
Chwiejny kumpel pyta – dlaczego? – Posypuję popiołem, żeby nie upaść. Dodajmy – raz już
upadł lecz w zupełnie innym znaczeniu.
W śnieżycy na drogach – karambole. Policjant przed kamerą przyznaje: – Do
zaoględzinowania mamy kilkanaście aut. A przedstawiciel w terenie tej służby, o kierowcy-
winowajcy: – W tej chwili trwają czynności z udziałem mężczyzny. Wyobraźnia rusza. Inny
kawał. Z brodą. – Panie sierżancie – pyta posterunkowy na służbie, dlaczego kontrolujemy tylko
ople, skody i fiaty? Odpowiedź: – To napiszcie poprawnie – peżot, reno albo hjundaj?
Za granicą jest śliski temat. Innego kalibru. W rolach głównych USA, Wenezuela. I ich
przywódcy. Wytrawny obserwator ma konkluzję: – No cóż, Pokojowa Nagroda Nobla dla D.
Trumpa poszła się bujać! Jeszcze zimowo: mama bałwanek do syna bałwanka: – Załóż wiadro
na głowę, bo zmarzniesz. U nas – już parę godzin po przyjęciu przez rząd ustawy o statusie
osoby najbliższej, urzędnik od prezydenta, oznajmił, że nie zostanie podpisana. Jakaś etykieta.
Etykieta – a co to?! Jeden ziomal napisał w necie: „Znowu będzie swojsko. Nie pomoże wojsko.
Nie pomoże klimat. Pewien gościu bryka. Bo ma cechy wojownika”. Ach, ci wierszokleci! A my –
jak te łosie, będziemy się dusić we własnym sosie – dopowiadając rymowankę. Widz napisał do
Szkła Kontaktowego: „Takich prezydentów, jak A. Kwaśniewski już nie produkują”.
Nasza bajka o politycznej kohabitacji może mieć morał, jak w starym powiedzeniu. Bez
wiosła na czółno nie siadaj. Jak długo można brać rozbrat z ułatwianiem życia różnym grupom
Polaków – dociekają dziennikarze. Można. Długo. – Jacy intruzi w otoczeniu głowy państwa,
jacy intruzi, czyli nieproszone myśli, w głowie? Ależ, po co pytać – przekąs zniechęconego
obywatela. – Metoda niewiedzy dominuje. Sejmowi nie udało się ponownie odrzucić veta
prezydenta w sprawie kryptowalut i łańcuchów. Kto poniósł szwank? Góral w mięsnym: – Jest
kiełbasa beskidzka?- Bez czego?! Inna mentalność. Inny slang. Turysta do bacy: – powtórz
chrząszcz brzmi w trzcinie. – Chrobok burcy w trawie. A propos – działka pod CPK wróciła do
państwa. Oraz – inna nazwa – od teraz Port Polska. Sarkastyczny facet: – Oby cumy się nie
pozrywały.
Cumy historii już popękały. PKN (prezydent Karol Nawrocki) zdecydował o przeniesieniu
okrągłego stołu z jego pałacu do Muzeum Historii. Rzekł: – To koniec postkomunizmu w Polsce.
Muzealne myślenie. Czy zwycięży? Krążyły memy – czy prezydent zrobi siłownię u siebie albo
ring? Lub, lepszy: Ale lwów sprzed pałacu nie ruszy? W pewnej reklamie: Jajka z wesołego
kurnika. O, to tak, jak w Polsce. Nie wszystko da się skleić taśmą komplementów – zdaniem
pewnego pisarza.
W UE trzeźwo. Koalicja chętnych spotyka się, dyskutuje, proponuje. Nieśmiało oznajmia,
że do pokoju coraz bliżej. Kiedyż porzuci pewną taką nieśmiałość?! Ciągle chodzi o to, aby
napadnięta przez Rosję Ukraina negocjowała warunki pokoju, a nie kapitulacji. Nie bagatela.
Witajcie w nowym roku. Nie stójcie z boku. Do żony mówcie – kotku. Sąsiadowi dajcie
dobre słowo. Sąsiadce – to i owo. Rywalowi – życzliwy gest. Opozycji – zrozumienie. Bowiem
musi, więc jest. Na przełomie roku Polacy wzięli cztery dni urlopu, a mieli 14 dni wolnego.
Doprawdy, pozytywna informacja. We wspólnej książce, bodajże „Kiełbasa i sznurek”, prof.
Jerzy Bralczyk i satyryk Michał Ogórek napisali: „Nikt nas lepiej nie wyśmieje, jak my sami”. Na
czasie – humor szyderczy, gorzki, sardoniczny. Zatem – do roboty!
Małgorzata Garbacz
.

