Biblioteka Lewicy

Kazimierz Czapiński: Faszyzm włoski ( 5 )

.

Kazimierz Czapiński

.

VI. WŁOCHY. IDEOLOGiA.
.

Faszyzm włoski jest dlatego tak ważny i pouczający, że we Włoszech już od 10 lat faszyści rządzą krajem. Wobec tego widać jasno istotę faszyzmu i charakter jego ustawodawstwa. Taki Hitler bowiem dopiero zmierza ku władzy i wiele z jego haseł ma charakter tymczasowy i demagogiczny (zwłaszcza hasła socjalne).
Pod względem ideologicznym faszyzm włoski lubi ubierać się w najróżniejsze strzępy ideologiczne, aby przykryć swą niemiłą goliznę klasową.
V. Pareto, zmarły ekonomista i socjolog, stał się jednym z ulubieńców faszystowskich. Spodobała się jego teoria „elit“ i ich „wymiany“. „Elita“ — to wybrańcy, śmietanka. Otóż w każdem społeczeństwie nie rządzą wszyscy, bo to niemożliwe, nonsens, lecz „elita“, najbardziej przedsiębiorczy, najbardziej energiczni. Bardzo dobra teoria dla faszystów. Usprawiedliwia — w ich oczach — zachłanność pod względem władzy, usprawiedliwia dyktaturę. Rządzimy, owszem — bo jesteśmy „elitą“. A dlaczego jesteśmy „elitą“? Właśnie dlatego, że rządzimy… Bardzo „logiczne”.
Tę bardzo dogodną teorię „elit“ szwarcuje do Polski z zapałem p. Dzieduszycki w swych licznych książkach o przebudowie Polski. Ślady tej teorii znajdujemy nieraz na szpaltach „sanacyjnej” prasy. Tam dumną i wyniosłą „elitę“ przeciwstawia się „zmurszałym“ formom parlamentarnej demokracji i (rzekomo demokratycznemu) „kultowi niekompetencji“.
Wszystko to jest, naturalnie, blagą. Po pierwsze fakt zdobycia władzy przez przedsiębiorczy zespół faszystów nie czyni jeszcze tego zespołu faktyczną elitą, zdolną do rządzenia. Rzezimieszek może być silniejszy od spokojnego obywatela, ale to nie kwalifikuje jeszcze go do „elity“. Po drugie, jeśli chodzi o prawdziwą elitę rządzących, to właśnie demokracja — dzięki wyborom i wolności krytyki — daje możność tworzenia istotnej elity, doboru i usuwania, stałej kontroli.
Drugiem popularnem u faszystów nazwiskiem jest Jerzy Sorel. Sorel był proletariackim klasowcem (swego rodzaju), rewolucjonistą i propagatorem strajku generalnego, wreszcie „syndykalistą“, uznającym ogromną rolę rewolucyjnych związków zawodowych. Cóż więc znaleźli dla siebie faszyści u Sorela? Wszak to zupełnie inny klasowy punkt widzenia! Prawda. Znaleźli jednak 3 rzeczy. 1. Krytykę postępu, demokracji i parlamentaryzmu. Ta krytyka u Sorela ma charakter rewolucyjny, ale zawsze skorzystać można. 2. Propagandę „gwałtu“ w przeciwstawieniu do „nędznych kompromisów“ parlamentarnych. Ten „gwałt“ u Sorela ma charakter proletariacki, klasowy, ale faszyści, rozbijający parlamentaryzm przy pomocy gwałtu, mogą trochę skorzystać. 3. Oparcie się o związki zawodowe. Otóż faszyści przenoszą tę zasadę na ustrój państwowy, tworzą przy pomocy związków „ustrój korporacyjny“ (o którym będzie jeszcze mowa), podporządkowują związki państwu. Czyli, że robią użytek sprzeczny z ideami Sorela, który widział w związku zawodowym maksimum klasowej energii rewolucyjnej, podczas gdy faszyści robią z upaństwowionego związku narzędzie do złamania walki klasowej. Mimo to wszystko, faszyści chętnie powołują się na Sorela.
Wymienimy jeszcze Corradiniego, wodza włoskich nacjonalistów, którzy połączyli się z Mussolinim, wnosząc w posagu frazeologię nacjonalistyczną, chełpliwość, powoływanie się na tradycje starożytnej „Romy“ itp.
Tak — najczęściej bezprawnie — obwieszają się faszyści różnokolorowymi gałgankami ideologicznymi, zapożyczonymi od różnych socjologów i filozofów. Aby trudniej było poznać. I żeby naiwni w takim pożyczonym opłateczku łatwiej mogli przełknąć burżuazyjne klasowe jądro faszyzmu.
Przejdźmy do stosunku włoskiego faszyzmu do Kościoła. Faszyzm odbył tu znaczną ewolucję — od antyklerykalizmu (nawet ateizmu!) do ugody z Kościołem i słynnej Umowy Laterańskiej z Papieżem w r. 1929. Interes klasowy skierował Mussoliniego do ugody. Wszak faszyzm włoski rozumiał dobrze, co może mu dać kler.
Faszyzm, zwróciwszy swój front wewnętrzny przeciwko klasie robotniczej (i ew. chłopom), nie może sobie pozwolić bezkarnie na dłuższą walkę na froncie antyklerykalnym. Kler potrzebny jest także dla formowania opinii. Zresztą kler ma poważne wpływy w zorganizowanych masach (klerykalna partia „popolari“).
Ale pakt z klerem osiąga faszyzm włoski dopiero w walce. Kler nie chce i nie może łatwo się poddać. Nie ufa długotrwałości faszyzmu i nie chce na trwałe demonstracyjnie z nim się wiązać, aby nie zrażać sobie kierunków demokratycznych w innych krajach. Specjalnie we Włoszech kler boi się, aby zanadto powszechnego Kościoła Katolickiego nie związać z Włochami, co może wywołać zniechęcenie w innych krajach, krzywo patrzących (Francja) na supremację (przewagę) żywiołu włoskiego w Kościele. Dalej kler boi się oddać faszystowskiemu państwu monopol na wychowanie. Kler chciałby zostawić sobie trochę niezależnej opinii w organizacjach „akcji katolickiej“.
Jak widzimy, dużo jest powodów do zastanowienia się i oporu. Ale Mussolini, jeśli chodzi o Włochy, chętnie podwyższa cenę, bo rozumie, że obecność siedziby papieskiej w Rzymie podnosi urok i wpływ Italii.
W walce realizuje się ta ugoda faszyzmu i kleru; 25 marca 1904 Mussolini w mowie swej w domu ludowym w Lozannie zadeklarował się, jako ateista. Jeszcze w r, 1913 w książce o Husie piorunował przeciw „tyranji teokratycznej“ (klerykalnej).
Ale gdy zaszła potrzeba, „zmienił“ swoje poglądy. Pamiętał zresztą dobrze, że kler ma wpływy we Włoszech wielkie; przy ostatnich przed faszyzmem wyborach parlamentarnych klerykalna (aczkolwiek dość radykalna społecznie) partia „ludowców“ ( popolari ) księdza Sturzo otrzymała 100 mandatów, obok 156 socjalistycznych.
Mussolini rozpoczął szereg reform klerykalnych (szkolnych). To dzieło zostało ukoronowane w lutym 1929 pamiętną umową (konkordatem) pomiędzy Włochami, a papieżem. Ciekawy ten dokument, z którym warto bliżej się zapoznać, znajdujemy, jako załącznik w cytowanej książce Bałabanowej. Art. 36 zaprowadza nauczanie religji nie tylko (jak dotychczas) do szkół ludowych, lecz także do „wyższych“; podręczniki do tej nauki winny być zaaprobowane przez władze duchowne; nauczycielami z reguły są księża. Art. 43 zezwala na istnienie organizacyj „Akcji Katolickiej“, o ile polityką się nie zajmują, zaś zajmują się rozpowszechnianiem nauki katolickiej pod kierownictwem hierarchii kościelnej.
Poza temi koncesjami i innemi podstawami, specjalna finansowa urnowa każę Włochom wypłacić papieżowi „odszkodowanie“ w kwocie 750 milionów lirów i równocześnie 1 miliard lirów w 5% pożyczce państwowej.
Już po zawarciu tego konkordatu rozgorzały na nowo spory, i to bardzo brutalne ze strony faszystów. Ale wspólny interes wkrótce wyrównał trudności.

VII. WŁOCHY. TEROR. USTAWODAWSTWO. USTRÓJ.
.

Skoro mówimy o włoskim faszyzmie, niepodobna pominąć tego strasznego TERRORU, tego pasma zbrodni, przy pomocy których szedł on do władzy i utrzymuje się do dziś dnia. Niestety, nie mamy miejsca na szczegóły; odsyłamy czytelnika do polskiej książki Wintera ( „Duce“ ) i zwłaszcza francuskiej prof. Salveminiego „Terror faszystowski“ (seria „dokumentów błękitnych“). Przypominamy masowe niszczenia domów robotniczych, redakcji, kooperatyw; mordy i znęcania się nad bezbronnymi; masowe deportacje. Przypominamy także głośne afery prowokacyjne zagranicą (Garibaldi). Koroną tych zbrodni było skrytobójstwo, dokonane na świetlanej pamięci tow. Mateottim, nieustraszonym pośle socjalistycznym, który demaskował zbrodnie faszystów i nikczemności kapitału. Pamiętne są okrucieństwa w Molinella, wsi w pobliżu Bolonji, gdzie mordowano starców i dzieci, palono domy i t. d.
A obecnie?… Obecnie deportowani ( o ile nie zmarli od chorób i okaleczeń ) znajdują się jeszcze na miejscu zesłania na wyspach ( Liparii ), gdzie żyją w głodzie, wydani na łaskę straży. Terminy mijają, ale deportowani nie wracają… Jeśli ktoś wróci, za parę dni znowu bywa deportowany. Na Lipari z 500 zesłańców jest dziś 118 chorych na suchoty, 43 rannych przez milicję faszystowską, 37 zamknięto do domów obłąkanych, 4 popełniło samobójstwo, 107 ukarano więzieniem do 10 miesięcy w straszliwych warunkach małej wysepki.
Takimi „środkami“ rządzi „elita” faszystowskich Włoch. Przejdziemy do zagadnień USTROJOWYCH.
Włochy są krajem dyktatury jednej partji. Mowy więc nie może być o swobodnem istnieniu partji innych i wolności politycznej, o swobodnych organach reprezentacyjnych społeczeństwa..
Jeśli chodzi o PARLAMENT mamy przejściową reformę w r. 1923, zapewniającą względnej większości (t. zn. faszystom) dwie trzecie głosów w parlamencie. Zdawałoby się, nieźle… Ale to — pisze półurzędowy obrońca faszyzmu, Menotti Corvi w polskiej książce „Ustrój faszystowski w Italji“, — „nie rozwiązało zagadnienia sanacji (!) pracy parlamentarnej“ (str. 39). Wobec tego przeprowadzono nową „reformę“ w r. 1928. Ta już była rzeczywiście gruntowną „sanacją“. Wprowadza tylko jedną (!) rządową (!) listę kandydatów. Żadnej innej listy być nie może. Kto układa listy? Otóż różne faszystowskie związki zawodowe układają listę 1,000 kandydatów, zaś Wielka Rada Faszystowska wybiera z nich 400 nazwisk. Zresztą niekoniecznie z nich; przysługuje jej prawo wprowadzania do listy własnych kandydatów.
Jednem słowem — posłowie są mianowani przez rządzącą partię. Co bowiem może zrobić „wyborca“ (?) wobec jedynej listy? Podaje kartkę z napisem „tak“ lub „nie“. Naturalnie, nie ma to żadnego praktycznego znaczenia.
Oczywiście z SAMORZĄDEM musi być to samo, skoro niema wolności i innych legalnych partii obok faszystowskiej. Weźmy np. ustawę z r. 1926 o gminach (do 5,000 mieszkańców). Zarząd miasta spoczywa w rękach podesty (burmistrza), mianowanego (art 2). Prefekt (wojewoda) może takiego „podestę“ przenieść lub odwołać. Czy istnieje rada gminna? Owszem, jeśli prefekt uzna to za wskazane (art. 1). Oczywiście, ta rada jest mianowana (art. 4), ale przy tem ma charakter doradczy (art. 5).
Niezłe „ustawki”… Ten „parlament” z jedną listą i ten „samorząd” z mianowania i doradczą „radą”. Jeśli porównamy je z BB-kowym projektem konstytucji w Polsce i niedawno przedłożonym projektem samorządowym, zobaczymy, że polskie projekty znajdują się na tej samej drodze, ale są bądź co bądź „połowiczne”…
Jeśli wreszcie chodzi o PRASĘ niezależną, — to ta — rozumie się — jest całkowicie zduszona. Tak np. mianowanie odpowiedzialnego redaktora musi uzyskać zgodę faszystów (Prokuratora Sądu Apelacyjnego), ale ta zgoda może być cofnięta… Chyba wystarcza? Ale nie kierownikom pism prefekt udziela w razie „potrzeby” — „nagany”. Zajęcie druków następuje na rozporządzenie władzy administracyjnej. Ale najlepsza — że każdy dziennikarz winien być „zapisany“ na „liście zawodowej“. Jeśli dziennikarz (choćby przygodny) źle się sprawuje, następuje kolejno — upomnienia, zawieszenie i wykreślenie… A wówczas dziennikarz może swe pióro wrzucić do pieca. Tak skończyła się wolność prasy.
Od instytucji reprezentacyjnych i wolności obywatelskich przechodzimy do spraw SOCJALNYCH.
Są to sprawy niezwykle ważne, gdyż włoski faszyzm chełpi się zażegnaniem konfliktów socjalnych, a reakcjoniści innych krajów radosnym wrzaskiem (Polska) witają „koncepcje” włoskie.
Cała główna „koncepcja“ jest prosta. Podstawą jest upaństwowiony i przez władze faszystowskie kierowany i kontrolowany związek zawodowy. Taki związek „robotniczy“ — w razie potrzeby (niezadowolenie robotników) — zwraca się do związku pracodawców tej­ że gałęzi przemysłu i ewentualnie dochodzi z nim do porozumienia. A jeśli nie? W tym wypadku rozstrzyga sąd faszystowski. Jest to instancja ostatnia. O niezależnych związkach i walce strajkowej mowy być nie może. W sądzie, jako ostatniej instancji, ma ujawnić się prymat (przewaga) „państwa“ (t. zn. zbrojnej dyktatury) nad walką klasową. Teraz rozumiemy, dlaczego tak radośnie wrzeszczą reakcjoniści wszystkich krajów, W ustroju „korporatywnym“ (w upaństwowionych związkach) widzą tamę przeciwko rozwojowi walki klasowej!
Powinniśmy (wraz z czytelnikiem) koniecznie wziąć do ręki i dokładnie przestudiować dwa niezmiernej wagi dokumenty.
Pierwszy — to ustawa z r. 1926 „o prawnem uregulowaniu zbiorowych stosunków pracy”. Istnieje także w oddzielnem wydaniu łódzkiem (1928, tłum. J. Zamorski). Ta wielkiej wagi ustawa mówi o upaństwowionych związkach zawodowych, które (art. 5) reprezentują wszystkich robotników, także niezapisanych; mają prawo nakładać opłaty — na wszystkich. Prezes takiego związku winien być zatwierdzony przez Ministerium Spraw Wewnętrznych (art. 7); i zatwierdzenie może być cofnięte każdej chwili. Minister może rozwiązywać zarządy i nawet mianować komisarzy (!). Takie związki zawierają umowy zbiorowe dla całego zawodu. Jeśli powstanie zatarg, rozstrzyga ostatecznie Trybunał Apelacyjny z dwoma „biegłymi“ asesorami. Przy rozpatrzeniu zatargu sąd winien uwzględnić „wyższe interesy produkcji“ (art. 16). Strajk jest ZAKAZANY i pociąga za sobą ( dla przewódców ) karę, niekrótszą niż rok więzienia — art. 18. Jeśli jednak strajk miał na celu wywarcie nacisku na Rząd lub gminę, wówczas organizatorzy otrzymują do 7 lat więzienia i dożywotnie pozbawienie praw, zaś zwykli uczestnicy — do 3 lat więzienia (art. 21).
Teraz widzimy, co znaczy deklamacja o „państwie“ i jak ujawnia się klasowa istota faszystowskiej dyktatury.
Tę ustawę należy dobrze przestudiować, Drugi dokument — to sławetna „KARTA PRACY“, wydana w r. 1927. Chełpią się nią faszyści przed całym światem. Nie zawiera atoli wiele nowego w porównaniu z cytowaną przed chwilą ustawą z r. 1926. Art. 1 tej napuszonej „Karty“ proklamuje uroczyście „wyższość“ „państwa“ i „narodu“, ale pod „państwem” należy rozumieć oczywiście faszystowską dyktaturę. Art. 3 nadaje znanym nam upaństwowionym „związkom“ prawo zawierania umów za wszystkich. Art. 10 ustanawia sąd, jako ostatnią instancję w zatargach. Niektóre artykuły obiecują robotnikom znane i wprowadzone w państwach demokratycznych reformy (urlopy, ubezpieczenia), ale za to żądają od robotnika bezwzględnej dyscypliny (art. 19), zaś urzędy pośrednictwa pracy zapewniają przywileje faszystom (art. 23).
Cała ta „Karta“ jest złamaniem prawa robotnika do swobodnej walki klasowej. Poza tem daje państwu (Rządowi) prawo wpływania na wewnętrzne stosunki przedsiębiorstw. Jest to wyraz tego zrastania się nowoczesnego kapitalizmu z administracją państwową, które jest wynikiem ciężkiego położenia całego ustroju kapitalistycznego.
Krótko mówiąc, ustrój polityczny i gospodarczy faszystowskich Włoch jest wyrazem klasowych interesów zbrojnej dyktatury burżuazyjnej.

Kazimierz Czapiński, Faszyzm współczesny, Warszawa 1932.

.

Kazimierz Czapiński: Istota faszyzmu ( 1 )

Kazimierz Czapiński: Ideologia faszyzmu ( 2 )

Kazimierz Czapiński: Faszyzm a komunizm i socjalizm ( 3 )

Kazimierz Czapiński: Hitleryzm ( 4 )

Lipara – miejsce politycznego zasłania

Inne z sekcji 

Z historii robotniczego święta: „1 Maja 1892 r.”

. „NAPRZÓD” nr 9 (1 maja) 1892 r. . Szturm do Bastylii w r. 1789 rozpoczął dziewiętnaste stulecie; od międzynarodowego kongresu robotniczego w czerwcu 1889 przyszły historyk liczyć będzie początek dwudziestego stulecia. Dziewiętnaste stulecie rozpoczęło się walką miedzy feudalizmem (średniowieczne panowanie arystokracji) a burżuazją, która tej ostatniej dała władzę w ręce. Dwudzieste stulecie rozpoczyna się świadomym zespoleniem zorganizowanego, na […]

Biblioteka lewicy: „Ludowe państwo pracy”

. Edward Abramowski . „Ludowe państwo pracy“. .  Chcąc pokazać ideę „państwa ludowego“, taką, jaką ona zarysowuje się w kooperatyzmie, musimy zacząć od tego, co stanowi wspólne źródło historyczne i moralne zarówno kooperatyzmu, jak i socjalizmu dzisiejszego, mianowicie, od pierwotnych dążności ruchu robotniczego.  Walka o wyzwolenie klas pracujących zjawia się w historii świata jako zbiorowy […]