Artykuły

Listek figowy i genitalia demokracji. Biały koń powrócił na Donaldzie Tusku

.

Grzegorz Wojciechowski

.

 

Przyznam się, że pan Donald Tusk nie zalicza się do moich ulubionych polityków. Pamiętam dobrze, jak uciekł do Brukseli, chociaż cały czas zapewniał, że nigdzie się nie wybiera, to zwiał z Polski jak Henryk Walezy. Teraz siedzi zaszyty gdzieś jak większość opozycyjnych polityków i pohukuje dookoła. Tusk nie zdaje sobie jednak wciąż sprawy, że on sam jest dużym obciążeniem dla samej Platformy i opozycji. Ta część elektoratu, o którą trzeba stoczyć walkę, aby wygrać wybory, to nie są ludzie, którzy mają pozytywny stosunek do niego. Jego styl sprawowania władzy był również arogancki, choć na pewno nie tak, jak styl obecnej władzy. Przypomnijmy sobie w jaki sposób doszło do podwyższenia wieku emerytalnego – praktycznie bez żadnej dyskusji, bez rzeczywistych konsultacji społecznych – takie działanie w PiSowskim stylu – „Tak ma być i koniec – mamy większość”. Dziś odbija się to czkawką, a PiS wciąż wykorzystuje to nieprzemyślane działanie, a przecież można było przeprowadzić to inaczej, wypracować wspólnie akceptowaną wielowariantową formułę.

Tusk pełni funkcję szefa Europejskiej Partii Ludowej, i niech sobie pełni. W Polsce nie jest w stanie nikomu pomóc, a wręcz zaszkodzić, trzeba umieć się dyskretnie usunąć i zająć pisaniem pamiętników, to ciekawe zajęcie. Jego pojawianie się na polskiej scenie politycznej pogłębia jeszcze bardziej podziały, bowiem jest to człowiek, który nie jest w stanie łączyć zwaśnionych Polaków. To on i wielu z jego ludzi jest współodpowiedzialny za głębokie podziały polityczne w polskim społeczeństwie, nie tylko sam zakon PiS i zdecydowana większość duchownych katolickich, zgotowali nam to piekło, w którym teraz musimy żyć.

I jeszcze jedno, Tusk jest utożsamiany ze zbankrutowaną polityczną ideą, która obwiniała krzywdzonych przez niesprawiedliwe państwo ludzi, za to, że są krzywdzeni. To jego neoliberalni koledzy głosili, i obrażali skrzywdzonych przez transformację Polaków , że są nieudacznikami, i że to wyłącznie ich wina, a nie niesprawiedliwie kształtowanych stosunków społecznych.

W końcu stało się, owi „nieudacznicy” znaleźli sobie politycznych szarlatanów, którzy ujęli się za nimi, i teraz mamy wszyscy klops. To Tusk stworzył Kaczyńskiego, jako opozycję do swojej wizji Polski dla 30% społeczeństwa, więc Kaczyński zabrał tą większość.

A my lewica? Też mamy swoje grzeszki na sumieniu, i to spore. Tak bardzo niektórzy chcieli być „Platformą – bis”, że całkowicie zatracili kontakt z lewicową bazą społeczną i w konsekwencji pozwolili prawicowym populistom szarogęsić się tam, gdzie powinno być nasze miejsce. Dziś czeka nas ciężka praca, aby udowodnić ludziom, że warto na nas postawić i że nie będziemy popełniać już więcej żadnych ogórkowych głupot.

Dziś wszystko się w Platformie powywracało, nie wygląda na to, że coś może ulec zmianie na lepsze. Pani Kidawa-Błońska, sama nie wie, czy bierze udział w wyborach czy nie i zachowuje się i kaprysi niczym pani Ogórek pięć lat temu.

Prezydent musi mieć jaja, co wcale nie znaczy, że nie może być kobietą, ponieważ tu chodzi o jaja polityczne. Kandydat, aby mógł zyskać społeczne poparcie musi pokazać elektoratowi, że jest człowiekiem zdecydowanym, wiedzącym czego chce i jak poprowadzić powierzone mu stado. Ludzie muszą czuć do niego zaufanie, musi on wzbudzać poczucie bezpieczeństwa u wyborców, a co wzbudza rozkapryszona, niezdecydowana polityczna diva? Jej postawa i bałagan w Platformie ( ostatnia wypowiedź Schetyny ) ciągnie nie tylko tą partię, ale i całą opozycję w dół.

Warto przeczytać:

.

17.05.2020.

.

Katastrofa na Lewicy. Trzeci „pocałunek śmierci” Aleksandra Kwaśniewskiego

Listek figowy i genitalia demokracji: Kościół między rewolucją a kompromisem

Listek figowy i genitalia demokracji. Małżeństwo na okres zamknięty

Listek figowy i genitalia demokracji. Kacze jajo Kaczyńskiego

Listek figowy i genitalia demokracji. Kryzys migracyjny to kryzys gospodarczego neoliberalizmu

Listek figowy i genitalia demokracji. Krajobraz po bitwie

Inne z sekcji 

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Karkonoska podróż amerykańskiego prezydenta

. Grzegorz  Wojciechowski . Wśród wielu ważnych osób, które w celach turystycznych odwiedziły przed laty Karkonosze, znajduje się również amerykański prezydent John. Quincy Adams ( 1767 – 1848 ), który przybył tam w roku 1800, w czasie swojej podróży po Dolnym Śląsku. W owym czasie był  w służbie dyplomatycznej Stanów Zjednoczonych Ameryki, pełniąc w latach […]

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego.Niezwykłe dzieje klasztoru w Lubiążu. Była tu nawet Maria Antonina i Józef Piłsudski

. Grzegorz Wojciechowski .     Jadąc drogą z Wrocławia w kierunku Zielonej Góry, niedaleko za Środą Śląską, widać po prawej stronie oddalony o kilka kilometrów od szosy olbrzymi gmach w stylu barokowym – to dawne opactwo cystersów w Lubiążu. Ten olbrzymi budynek stoi praktycznie pusty i tak naprawdę to nikt nie wie, co z nim […]