Artykuły

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Wojenne losy ołtarza Wita Stwosza

.

Grzegorz Wojciechowski

.

Z Krakowa do Norymbergii i z powrotem – wojenne dzieje ołtarza Wita Stwosza

 

 

W sierpniu 1939 roku, wobec bezpośredniego zagrożenia militarna agresją ze strony Niemiec władze polskie postanowiły, aby słynny ołtarz Wita Stwosza z kościoła Mariackiego w Krakowie przenieść w bezpieczne miejsce. Tak też zrobiono odłączono od szafy ołtarza figury, które zostały przewiezione do Sandomierza i tam ukryte, natomiast sama ogołocona z figur szafa pozostała na swoim miejscu.

Po zajęciu Krakowa przez Niemców, gestapo zaczęło szukać schowanych figur, stało się wiadome, że ten bezcenny zabytek zostanie wywieziony z Polski, Niemcy bowiem interesowali się szczegółowo ołtarzem jeszcze przed wybuchem wojny, przyjeżdżali tam niemieccy muzealnicy, starając się skompletować jego dokumentację. Poszukiwaniem zajmowali się  dwaj funkcjonariusze SS: SS-Sturmbannführer dr Bruno Müller i SS-Hauptsturmführer Robert Weissmann.

W dniu 18 września 1939 roku arcybiskup Adam Sapieha wskazał Niemcom miejsce przechowywania figur z ołtarza i dał księdzu Marcinowi Siedleckiemu pisemne upoważnienie do tego, aby mógł je odebrać i przewieść z powrotem do Krakowa, co też niebawem zrobiono w asyście służb niemieckich.

Po przewiezieniu do Krakowa, postanowiono ołtarz wysłać do Niemiec, ale od samego początku nie było jasne gdzie będzie przechowywany i jakie będzie pełnił funkcje. Już w grudniu 1939 roku Willi Liebel nadburmistrz Norymbergii, wystosował specjalne pismo do samego Adolfa Hitlera, aby ten wydał decyzję, żeby ołtarz został przewieziony z Krakowa do tego miasta, bowiem właśnie z stąd  pochodził mistrz Stwosz i tam po dwudziestu latach pobytu w Krakowie powrócił.

Jednak były i inne koncepcje, inni wysoko postawieni funkcjonariusze faszystowscy mieli zgoła odmienne pomysły dotyczące przyszłości ołtarza. Joseph Goebbels uważał, że powinien stać się elementem stałej wystawy objazdowej, która odwiedzałaby niemieckie miasta i miasteczka propagując w ten sposób niemiecka kulturę i sztukę.

Znany miłośnik dzieł sztuki i zarazem jeden z  największych ich  złodziei Herman Göring, tak zachwycił się dziełem Wita Stwosza, że pragnął go widzieć w swojej prywatnej wiejskiej rezydencji w Carinhall. Z kolei główny architekt Hitlera Albert Speer uważał, że jedynie Berlin jest odpowiednim miejscem dla tego zabytku.

Ołtarz, a właściwie figury z ołtarza, przewieziono do Berlina i tam zaprezentowano Hitlerowi, ten zdecydował, że powinien on jednak zostać eksponowany w Norymberdze, uważał przecież, że to właśnie to miasto jest duszą niemieckiego nazizmu. Tak więc wódz przyznał rację burmistrzowi Lieblowi i postanowiono wówczas, że dzieło Wita Stwosza stanie się główną atrakcją mających przypadać w 1947 roku 500 rocznicy urodzin Wita Stwosza. Po zakończeniu zaś wojny, dzieło miało zostać umieszczone w norymberskim kościele św. Laurentiusa, planowano bowiem, że świątynia ta zostanie przekształcona w niemiecką katedrę narodową, a ołtarz ten byłby wspaniałym elementem jej wystroju.

Decyzje o tym, że ołtarz będzie przechowywany w czasie wojny w Norymberdze zapadła 17 stycznia 1940 roku, po osobistej rozmowie Liebela z Hitlerem.

Zaraz po wydaniu decyzji w tej sprawie przez Führera burmistrz Norymbergii osobiście wyjechał do Krakowa, aby nadzorować rozbiórkę szafy ołtarza i jej transport do Bawarii.

Pracami rozbiórkowymi zajęło się dwudziestu saperów z jednostki stacjonującej w Krakowie i w ciągu pięciu dni zabytek został zdemontowany, poczym poszczególne elementy zostały przewiezione  na dworzec towarowy. Odjazd z Krakowa nastąpił przypuszczalnie 15 maja 1940 r. i po 24 godzinach pociąg przybył do Norymbergii.

Burmistrz Norymbergii już wcześniej czynił przygotowanie do przechowywania w mieście wyjątkowo wartościowych dzieł sztuki, w tym celu przygotowano tak zwany Kunstbunker.

Tu jednak powstał problem, który burmistrz w sposób wyjątkowo sprytny, ale również i ryzykowny rozwiązał. Oprócz dzieła Wita Stwosza do Norymbergii trafiły i inne niezwykle ważne zabytki kultury niemieckiej, jak chociażby klejnoty koronacyjne Świętego Cesarstwa Rzymskiego, to wszystko w czasach wojny mogło być narażone na niebezpieczeństwo, na przykład ataku bombowego z powietrza.

Liebel, po to, aby zbudować schron dla dzieł sztuki dopuścił się poważnych nadużyć, przede wszystkim nie miał na to zgody od władz w Berlinie, wszystkie środki finansowe powinien dostarczać do centrali z przeznaczeniem na fundusze związane z wojną. W tym też czasie budowa schronów przeciwlotniczych była niedopuszczalna z powodów propagandowych, wrogowie nie mieli bowiem prawa przedostać się na terytorium Niemiec, a alianckie ataki lotnicze w tym czasie były sporadyczne i dotyczyły północy Niemiec i częściowo Berlina.

Po to, aby zbudować odpowiedni schron burmistrz i jego współpracownicy wyprowadzali potajemnie część funduszy pod pretekstem budowy magazynów miejskich. W taki właśnie sposób powstał bunkier mieszczący się przy ulicy Obere Schmiedgasse . Uliczka ta znajduje się u podnóża góry na której położony jest zamek. Do budowy bunkra, w dużej mierze, zostały wykorzystane zamkowe lochy, ale do jego wnętrza wchodziło się przez bramę domu pod numerem 52.

Po przewiezieni figur ołtarza do Norymbergii umieszczono je go w bunkrze. Szafę natomiast przeniesiono, jak po wojnie zeznał jeden z architektów Wilhelm Schwemmer, do zamku Wiesenthau w miasteczku o tej samej nazwie znajdującego się na północy Bawarii.

Do bunkra, gdzie znajdował się ołtarz i cesarskie klejnoty koronacyjne przywiezione wcześniej do Norymbergii z Wiednia, prowadziły potężne podwójne metalowe drzwi. Aby dostać się do wnętrza trzeba było przejść odpowiednią procedurę, bowiem jedna osoba dysponowała kluczami do schronu, druga zaś szyfrem do zamka.

Bunkier był bardzo solidnie wykonany i przetrwał nie uszkodzony całą wojnę. W okresie od 19 sierpnia 1942 roku, aż do 11 kwietnia 1945 roku miasto przeżyło bowiem 28 nalotów bombowych.

20 kwietnia 1945 roku, w dzień urodzin Adolfa Hitlera Norymberga, uważana przez niego za duszę faszyzmu została zdobyta przez wojska amerykańskie, a burmistrz Liebel zamieszany w kradzież dzieła Wita Stwosza zginął tego dnia od strzału w głowę w niewyjaśnionych okolicznościach.

Prof. Karol Estreicher opowiada o ołtarzu Wita Stwosza

.

Przez cały czas trwania wojny władze polskie w Londynie, próbowały znaleźć miejsce, gdzie ołtarz mógł być przechowywany, zajmował się tym Karol Estreicher, który był szefem Biura Rewindykacji Strat Kultury Polskiej przy rządzie RP, ponadto to ten właśnie uczony był zatrudniony w sierpniu 1939 roku przy zabezpieczaniu ołtarza.

Dopiero w czerwcu 1945 roku Estreicher dowiedział się od , ze na ślad zabytku natrafił polski dyplomata Emeryk August Hutten-Czapski, który pisał do Karola Estreichera: Miejscem, w którem się znajduje ołtarz Wita Stwosza z Kościoła Mariackiego w Norymberdze: Obere Schmiedestrasse 52, naprzeciwko domu Albrechta Durera, opiekuje się tym składem w piwnicy Stadrat Fries. Piwnica, w której ołtarz ten złożony, należy do najlepiej zabezpieczonych w Norymberdze i nie ucierpiał od bombardowań. Dane te otrzymałem w Military Government w Norymberdze.

Kiedy Estreicher dowiedział się o tym postanowił wrócić do Polski i przy pomocy ówczesnych władz starać się o odzyskanie ołtarza. Jednakże również i Rząd w Londynie podjął podobne działania, powstała sytuacja spowodowała zawieszenie działań w sprawie powrotu zabytku do Polski, do czasu rozstrzygnięcia tego sporu kompetencyjnego pomiędzy dwoma polskimi rządami.

Pod koniec października 1945 roku władze amerykańskie podjęły ostateczną decyzję, że ołtarz ma powrócić do Krakowa, po tej decyzji Karol Estreicher wyjechał do Norymbergii, aby obejrzeć odzyskane dzieła sztuki w tym i ołtarz. O swoim ponownym spotkaniu z ołtarzem napisał w swoim dzienniku: na dole pod zamkiem, wielkie żelazne drzwi za małym domkiem – nikt by sie nie domyślił. Wejście do piwnicy. Są, stoją i jest ich całe mnóstwo. Posągi apostołów… Madonna…płaskorzeźby…wielkie wzruszenie.

Pomimo amerykańskiej decyzji w sprawie powrotu do Polski, ołtarz jednak ciągle pozostawał w Norymberdze, znowu bowiem rząd polski w Londynie podejmował działania, aby nie dopuścić do przewiezienia go do Krakowa, uznając, że jest on własnością kościoła i powinien zostać przewieziony do Rzymu.

W tym czasie, gdy dalej trwały spory amerykańska grupa poszukiwaczy zagrabionych przez Niemców skarbów kultury odnalazła na zamku Wiesenthau, szafę ołtarza odnalazła ekipa amerykańskich poszukiwaczy zrabowanych przez Niemców skarbów, kiedy nadstaw z wszystkimi pozłacanymi figurami ołtarza były już zapakowane i przygotowane do transportu do Polski, można wiec było resztę zabytku dołączyć do organizowanego transportu.

Pociąg specjalny wiozący zrabowane z Polski zabytki, które znaleziono w Niemczech w amerykańskiej strefie okupacyjnej wyruszył z Norymbergii do Krakowa 28 kwietnia 1946 roku o godzinie 2:40, w jego składzie znajdowało się aż z 27 wagonów. Ołtarz był zapakowany w 107 skrzyń,  większe części szafy zabezpieczono osobno. Konwój chroniło 13 żołnierzy amerykańskich, którymi dowodził porucznik Robert King, dowódcą całego konwoju był natomiast por. Frank P. Albright, w jego skład weszło jeszcze dalszych 12 ludzi pełniących różne funkcje w tym Karol Estreicher i polski dziennikarz Karol Małcużyński.

Transport przybył do miejsca przeznaczenia wieczorem 30 kwietnia.

Karol Estreicher i żołnierze amerykańscy z odnalezioną „Damą z łasiczką”

Polskie władze komunistyczne dążyły do tego, aby Amerykanie jak najszybciej zakończyli swoja misję i powrócili do Norymbergii. Sytuacja w Krakowie stała się trudna, bowiem 3 maja doszło do zamieszek przeciwko nowej władzy, interweniować musiało wojsko, były ofiary śmiertelne. Doszło też do poważnego incydentu pomiędzy jednym z żołnierzy konwoju amerykańskiego, a polskimi organami bezpieczeństwa, jednego z żołnierzy amerykańskich oskarżono o użycie broni i ranienie jednego z polskich funkcjonariuszy. Sytuacja stała się bardzo napięta, Amerykanie opuścili Kraków 7 maja, pozostał jednak jeden z żołnierzy posądzonych o użycie broni. Po pewnym czasie dzięki sprawnej akcji dyplomatycznej przeprowadzonej przez władze amerykańskie został zwolniony i powrócił do Niemiec.

Ołtarz Wita Stwosza został udostępniony do oglądania w Kościele Mariackim dopiero w 1957 roku.

.

Ginęli mordowani przez hitlerowców i ich litewskich kolaborantów

 

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Wielka ucieczka z Festung Breslau

Pacyfikacja w Drzewicy

 

Wyścig w poszukiwaniu niemieckiego uranu

Kim pan jest kapitanie Tom? cz. 1

Obergefreiter Hans Gabler

Inne z sekcji 

„Ludzie na mydło. Mit w który uwierzyliśmy”

. Książka o tym, jak powstał nasz pierwszy narodowy fake news. Nie negując zbrodni popełnionych podczas wojny ani skali ludobójstwa, Tomasz Bonek w swojej najnowszej książce odpowiada na pytanie, czy faktycznie Niemcy w Gdańsku i obozach koncentracyjnych przerabiali ludzi na mydło. – „Ludzie na mydło. Mit, w który uwierzyliśmy” to prequel i zarazem ciąg dalszy […]

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Generał Patton policzkuje

. Grzegorz Wojciechowski . 10 lipca 1943 roku rozpoczęła się „Operacja Hasky”, mająca na celu opanowanie Sycylii przez aliantów, po to, aby następnie uderzyć na Włochy kontynentalne. Jednym z głównych dowódców wojsk alianckich uczestniczących w tej operacji był amerykański generał George Patton, dowodzona przez niego 7 Armia odniosła w tej kampanii wiele ważnych zwycięstw. Sukcesy […]