Artykuły

Śladami Marcina Lutra po Sachsen-Anhalt

 

Wojciech W. Zaborowski

 


Dolny Śląsk graniczy z Saksonią, nie z Saksonią-Anhalt, przeto i turyści przekraczający od strony Polski granicę z Niemcami częściej odwiedzają Drezno i Lipsk niż Magdeburg (stolicę landu), Halle, Dessau czy Wittenbergę.
Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka, wśród nich bardzo istotną rolę odgrywa historia tego kraju (landu), który w swych dziejach należał i do pruskiej prowincji Saksonii i do księstwa Anhalt i do księstwa Brunszwiku. Również w czasach NRD, w ramach centralizacji władzy, okręg ten po pięciu latach funkcjonowania przestał istnieć. Jako niezależny land powstał dopiero po zjednoczeniu Niemiec. Do dziś trwa dyskusja, czy spełnienie postulatów ludności tego regionu było posunięciem właściwym, gdyż jest on obecnie krajem związkowym z najwyższym wskaźnikiem bezrobocia i największą migracją ludności do bogatszych, zachodnich krajów związkowych. W sumie stan taki przyczynił się nie tylko do niewiedzy o tym, jakimi walorami i atrakcjami turystycznymi dysponuje Saksonia-Anhalt, ale również do braku zainteresowania nowo powstałym krajem związkowym Niemiec. Tymczasem zaś turyści, którzy dadzą się namówić na głębszą penetrację regionu, nie mają powodów do narzekań, niezależnie od tego, czy na granicy z Dolną Saksonią pokonywać będą góry Harzu, czy też kierując się na południowy wschód, odwiedzą urokliwe miasteczka Wernigerode, Quedlinburg lub kolebkę Reformacji – Wittenbergę.
Właśnie to ostatnie, liczące nieco ponad 50 tysięcy mieszkańców miasteczko, razem z nieopodal leżącym Eisleben liczącym 22 tysiące mieszkańców (oba mają oficjalny przydomek „Lutherstadt” – miasto Lutra) przeżywa obecnie trwające od 2008 roku wzmożone zainteresowanie turystów dosłownie całego świata, w pierwszym zaś rzędzie wiernych kościołów ewangelickich. Passa ta związana z Dekadą Lutra potrwa niewątpliwie do 2017 roku, na tyle bowiem lat rozpisano okres wielkich jubileuszowych uroczystości z okazji 500. rocznicy przybicia 95 tez na drzwiach zamkowego kościoła w Wittenberdze, co legło u podstaw protestantyzmu i genezy Kościoła luterańskiego.

Dysputa lipska


Odwiedziłem Wittenbergę. Do oddalonego o kilka kilometrów centrum można od dworca kolejowego wygodnie dojechać autobusem linii 300. Na pierwszy rzut oka miasto, jakich wiele. Gdyby nie fakt, iż tu właśnie, 31 października 1517 roku, na południowym portalu zamkowego kościoła (Schlosskirche), Marcin Luter przybił swe 95 tez przeciwko handlowi odpustom, mało kto słyszałby dziś i o mieście, i o Lutrze. Kościelny portal można podziwiać do dziś, drzwi są jednak już inne, te pamiętające Marcina Lutra spłonęły w 1760 roku i zostały zastąpione w 1892 roku przez obecne, wykute w brązie.
Podobnych śladów rozmijania się z historią znaleźć można w Wittenberdze więcej. Należy do nich np. miejsce na skrzyżowaniu ulic Dresdener Strasse i Am Hauptbahnhof, gdzie dla upamiętnienia puszczenia przez Lutra w 1520 roku z dymem papieskiej bulli grożącej ekskomuniką posadzono odpowiednie drzewko. Miejsce, co oczywiste, do dziś nie zmieniło miejsca, obecne „drzewko Lutra” pochodzi jednak z… 1830 roku! To jednak mało istotne detale, centralną bowiem postacią obchodów jest sam Marcin Luter, były zakonnik, wykładowca uniwersytecki, później również mąż byłej zakonnicy Katarzyny von Bora, który swą działalnością unieśmiertelnił te dwa miasteczka noszące dziś w swej oficjalnej nazwie jego rodowe nazwisko: „Lutherstadt Wittenberg” i „Lutherstadt Eisleben”. W Eisleben urodził się 10 października 1483 roku przy obecnej Lutherstrasse 15 roku w tym też mieście w budynku przy Andreaskircheplatz 7 zmarł 18 lutego 1546 roku. Dziś w pierwszym z gmachów, na parterze, zwiedzać można dawne mieszkanie rodziny Lutra, w pozostałej zaś części znajduje się imponujące pod względem ilości i jakości zbiorów Muzeum Reformacji. Również gmach, gdzie twórca Reformacji zakończył żywot (Sterbehaus), jest po trwającej parę lat renowacji udostępniony do zwiedzania.

Kościół w Wittenberdze


Nie bez kozery wspomniałem o małżeństwie Lutra. Wieki minęły, a w ramach rocznicowych obchodów można było wśród licznych ofert odnaleźć w połowie ub. roku zaproszenie na… wesele Lutra! Przez trzy dni za jedyne 210 euro hotel Zdrojowy w Wittenberdze oferował gościom nie tylko wikt i opierunek, ale również i lecznicze kąpiele, a komu było jeszcze za mało, mógł za 275 euro przez cztery balować w hotelu w późniejszym, listopadowym terminie. Imprezy przekraczały często granice Sachsen-Anhalt. „Piwnica Auerbacha” (gdzie Mefisto kusił Fausta) znajduje się z całą pewnością w sąsiedniej Saksonii, w Lipsku, a tam właśnie w ramach podróży „śladami Lutra” zapraszano w grudniu na popołudniową kawę z ciastkami.
Nasilenia jubileuszowych uroczystości należy oczekiwać w 2017 roku, już teraz jednak warto zajrzeć do Wittenbergi, miasteczka, w którym znajdują się aż cztery zabytki wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury. Są nimi: wspomniany już kościół Zamkowy, (Schlosskirche), kościół miejski (Stadtkirche St. Martin) przy Rynku, w którym Marcin Luter odprawiał pierwsze nabożeństwa w języku niemieckim i gdzie wygłaszał kazania, Dom Lutra, w którym wielki reformator mieszkał od 1508 roku – obecnie jedno z największych na świecie muzeów Reformacji – i Dom Melanchtona (Philippa), wybitnego humanisty i reformatora.
Nie są to jedyne atrakcje, jakie oferuje Wittenberga, wszystkie dokładnie opisane są w interesującej broszurze „Drogi Lutra w Saksonii-Anhalt” („Der Lutherweg in Sachsen-Anhalt”), którą można bezpłatnie otrzymać w kiosku przy dworcu autobusowym (obok dworca kolejowego) lub vis-à-vis kościoła Zamkowego, w punkcie Informacji Turystycznej.
Wittenberga i Eisleben. Miasta, których historia splata się z historią świata. Nie żałuję spędzonych tu godzin.

 

.

Miedzy Odrą a Menem. Stare Breslau w nowym Wrocławiu

Jesienne róże w Sangerhausen

Śladami Marcina Lutra po Sachsen-Anhalt

76 rocznica Powstania Warszawskiego. Zaczęło się na Żoliborzu

Berlinerschloss – dawnych Prus chwała. Historia na nowo odczytana

Zapomniana królowa Polski. Nasze ślady w Kolonii

 

Inne z sekcji 

Moje sąsiedztwo z przyszłym agentem

Agent Tomasz Kaczmarek . Jan Stanisław Jeż . Kiedy jesienią 1983 roku wprowadzałem się do mieszkania w wieżowcu przy ulicy Oficerskiej we Wrocławiu, sąsiadami piętro niżej była rodzina kapitana Kaczmarka, według mojej ówczesnej wiedzy trenera ciężarowców w Wojskowym Klubie Śląsk „Śląsk Wrocław”. Sąsiedzi niezwykle spokojni, niewadzący nikomu, jednak moją uwagę zwrócił ich siedmioletni wówczas synek […]

Opowieści Wojtka Macha: Kosmiczne wspomnienia i propozycje

. Wojciech Mach .           Nadchodzi a właściwie już mamy klimat wiosenny oraz kilka ważnych dla ludzkości rocznic. Dni staja się dłuższe i cieplejsze a polityczna atmosfera nadal się przegrzewa. Mimo znudzenia i przemęczenia widzów, wielu parlamentarzystów usiłuje stać się telewizyjnymi gwiazdami…  A ja mam pytanie: czy  można w dzień, w południe, zobaczyć na […]