Artykuły

Karpacka anomalia grawitacyjna

.

Grzegorz Wojciechowski

.

    Na świecie jest wiele rzeczy niezwykłych i tajemniczych, takich, który rozum nie jest jeszcze w stanie przekonująco wytłumaczyć, tak też jest i w Karpaczu, znajduje się bowiem tutaj pewne niezwykłe miejsce, a właściwie pewien odcinek ulicy, na którym samochody zachowują się w sposób nazwijmy to alogiczny, lub niestandardowy.

    Jeśli jedziemy autem ulicą Karkonoską od Białego Jaru w kierunku Świątyni Wang i koło pensjonatu „Paradise” skręcimy w lewo, a następnie przejedziemy koło hotelu „Piecuch”, droga ta prowadzi nas w kierunku dolnej stacji wyciągu krzesełkowego na Małą Kopę. Właśnie na tym odcinku za wspomnianym hotelem, a przed mostkiem na Łomnicy, na ulicy Strażackiej znajduje się to niezwykłe miejsce.

   Jeżeli wyłączy się silnik samochodu, to właśnie tu auto zaczyna toczyć się pod górę na jałowym biegu, to samo dzieje się z położoną na ulicy butelką, piłką, czy też rozlaną wodą.

    W Karpaczu mówi się, że jest to miejsce występowania anomalii grawitacyjnej.

Znawcy tematu tłumaczą, że istnieje na świecie wiele takich miejsc, gdzie występuje takie same zjawisko, tak dzieje się w pewnym miejscu w Australii, w Brazylii, na wyspie Barbados, w Chinach, Iraku, ale również i w Europie – w Grecji, w Niemczech, Francji, Irlandii, również w Polsce oprócz Karpacza jest jeszcze jedno takie miejsce, znajduje się ono w Beskidach koło wsi Żar.

    Jak zwykle w przypadku zjawisk niezwykłych istnieje wiele teorii, które tłumaczą przyczynę jego  powstawania. Każda z nich ma swoich zwolenników i przeciwników.

    Generalnie są dwie główne teorie, które próbują tłumaczyć to niezwykłe zachowanie się pojazdów mechanicznych w tym miejscu.

   Pierwsza z nich wyjaśnia to zjawisko złudzeniem optycznym. Takiego właśnie zdania są naukowcy niemieccy, z Institut für Gravitationsforschung w Waldaschaff, którzy zajmowali się badaniem tego problemu. Twierdzą oni, iż krajobraz, który otacza pobliskie wzgórza i horyzont, który się zakrzywia, powodują, że opadające zbocze widzimy jako drogę ku górze. W miejscu tym istnieje bowiem brak stałego punktu odniesienia, co z kolei powoduje, że nie jesteśmy w stanie w sposób prawidłowy określić kształtu tego podłoża.

    Nie przekonuje to wielu, teoria ta jest za mało „niezwykła”, aby była powszechnie akceptowana, natura ludzka, lubi rzeczy niezwykłe i sensacyjne, a to tłumaczenie nie spełnia tych oczekiwań.

   Druga teoria głosi coś innego i odwołuje się do sił grawitacji. Według niej występuje tutaj anomalia grawitacyjna, rzekomo jest ona tutaj o 4% niższa niż normalnie i to właśnie powoduje powstawanie tego dziwnego zjawiska.

    Mówi się również, że występują tutaj skały bogate w rudę żelaza, że przyczyną jest też działanie wód podziemnych, co rzekomo udowodnili różdżkarze.

    Najlepiej więc przyjechać do Karpacza i samemu zbadać ten problem na miejscu.

.

Spodobał Ci się ten artykuł? Masz konto na FB, daj link do tego tekstu, podziel się nim ze swoimi znajomymi.

Dziękujemy.

.

Opowieści Grzegorz Wojciechowskiego: Buddyści z Gór Stołowych

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Latający „Rübezahl”

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Wielka ucieczka z Festung Breslau

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Latające kobiety

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Lisowczycy w Karkonoszach i Kotlinie Jeleniogórskiej

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Z dziejów kłodzkiej twierdzy. Dwa serca przeciw koronie

Inne z sekcji 

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Pierwsze powstanie niewolników sycylijskich 138 r. p. n. e. – 132 r. p. n. e.

. Grzegorz Wojciechowski . O powstaniu niewolników, których wodzem był Spartakus, wiedzą prawie wszyscy, mało kto jednak wie, że już wcześniej w okresie Republiki Rzymskiej, dochodziło do takich dramatycznych wydarzeń. Teatrem najbardziej znanych powstań niewolniczych była Sycylia – pierwsza prowincja Rzymu. Wyspa została już w zamierzchłych czasach doceniona , przez boginię płodów rolnych i urodzajów […]

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Kryzys kubański czyli jak Chruszczow chciał wpuścić Kennedy’emu jeża w gacie.

Grzegorz Wojciechowski     Początek lat sześćdziesiątych XX wieku, powszechnie uważany jest za okres szczytowy „zimnej wojny”. Wówczas to doszło do dwóch niezwykle istotnych incydentów, najpierw w sierpniu 1961 roku, praktycznie w ciągu jednego dnia wyrósł w Berlinie mur, który odgrodził od siebie dwa światy. Rok później doszło do najbardziej dramatycznego incydentu jakim bez wątpienia był […]