Artykuły

Listek figowy i genitalia demokracji: Wiele się zmieniło przez ostatnie osiem lat

.

Grzegorz Wojciechowski

.

Przyznam się, że jestem już polityką bardzo zmęczony, dlatego bardzo długo zabierałem się do napisania tego tekstu.

Ostatnie wybory potwierdziły to, że Polska jest mocno podzielona, ale nie tylko różnią nas polityczne poglądy, jest to znacznie głębszy podział, bo kulturowy. W Polsce mamy dwie strefy kulturowe, które w sposób niezwykle wyraźny przedstawiły się w czasie ostatniej kampanii wyborczej.

Niedawno oglądałem na onet.pl reportaż z gminy Kulesze Kościelne położonej gdzieś na „ścianie wschodniej”, tam panuje grobowa atmosfera, mieszkańcy gminy zawsze głosowali za PiS-em. Cztery lata temu za tą partią opowiedziało się aż 84% głosujących, teraz już nieco mniej – 73%. Z wypowiedzi tych ludzi, głównie starszych, z wyglądu +75, albo i więcej wynika, że oni naprawdę wierzą w to, co usłyszeli w propagandowej tubie władzy, jaką jest jeszcze TVP. Są całkowicie przekonani, że Tusk pozabiera im 13 i 14 emeryturę, 500 (800) +; wierzą też, że zostaniemy sprzedani Niemcom i Putinowi. I wcale nie jest to tak, że są skazani wyłącznie na jedną opcję medialną, okazało się bowiem, że dobrze wiedzą co to jest onet.pl i nie akceptują przekazywanych przez ten servis informacji. Podobnie jest w gminie Udanin koło Środy Śląskiej, gdzie również dominują takie same poglądy, mogłem ich wysłuchać w kolejnym reportażu. Takich gmin jest bardzo wiele, gdzie poparcie zdobywa PiS. Panuje powszechne przekonanie, że to brak dostępu do rzetelnej informacji jest przyczyną takiej sytuacji. Niewątpliwie jest to prawda, ale tylko częściowa, nie wszystko można tłumaczyć tym, że wbijanie „jedynie słusznej prawdy” młotkiem do głowy, powoduje takie zachowania. Na pytanie reporterów, dlaczego tak uważają, odpowiadają, że Tusk (z nim utożsamiają całą opozycję) jest po prostu zły, on chce żeby było źle, bo on taki jest, czyli „Tusk jest zły i ma wilcze kły”. Opowiadają jak bardzo źle im było w czasach zanim PiS objęło władzę.

Tu widać problem, który jest wynikiem nierównomiernego rozwoju gospodarczego, który zamiast się zmniejszać jednak wciąż się zwiększa. Transfery socjalne zapudrowały ten problem, ale nie zlikwidowały jego przyczyn. Polska rozwija się bardzo nierównomiernie, obecnie istnieje silna migracja wewnętrzna ze wsi do dużych miast. To tam przyjeżdżają ludzie  z małych miejscowości i podejmują pracę, szukając lepszego miejsca do życia dla siebie i swoich rodzin. Na wsiach pozostają coraz częściej ludzie starzy, często niedołężni, brak jest tam dobrze płatnej pracy. Ten problem widać nawet w pobliżu dużych miast (Udanin leży bowiem blisko Wrocławia). Wieś się starzeje, jej mieszkańcy stają się coraz bardziej niedołężni i tylko w pomocy państwa widzą nadzieję dla siebie.

Ten problem zaczął gwałtownie narastać po zmianie systemu podziału administracyjnego. Pozbawienie wielu miast ich bardzo ważnej funkcji administracyjnej w regionie, spowodowało zahamowanie ich rozwoju, bardzo często prowadzące do ich wyludniania się. Wprowadzenie powiatów pomiędzy województwo i gminę spowodowało jedynie rozwój biurokracji i zabrało środki na rozwój gminom – „objadając” je,  zamiast je wzmacniać.

Młodzi mieszkańcy uciekają do wielkich miast w poszukiwaniu pracy, muszą wynajmować mieszkania pogłębiając w ten sposób problemy mieszkaniowe. Na wsiach jest coraz więcej ludzi starych i niedołężnych.

Pamiętam dobrze jak jeszcze dziesięć lat temu, za wszystkie problemy społeczne obarczano ich ofiary, nazywając je nieudacznikami, albo leniami. To wyłącznie oni mieli być winni swojej sytuacji życiowej.  Ta brutalna neoliberalna narracja była wręcz powszechnie obowiązującą.  Ci odrzuceni ludzie, których można nazwać ofiarami transformacji, znaleźli w końcu kogoś, kto się za nimi ujął. To bowiem nie jest tak, że ktoś w przestworzach puścił bąka i tak powstał PiS i Prezes Tysiąclecia. To właśnie ci odrzuceni stali się bazą społeczną populizmu.

To prawda, że poglądy tych ludzi na wiele spraw są irytujące i archaiczne, najczęściej bowiem są  słabo wykształceni o nie najwyższym poziomie inteligencji, wręcz zacofani, a niektórzy z nich podejrzewam, że czytać potrafią jedynie z „Książeczki do nabożeństwa”. Ale oni istnieją, żyjemy z nimi, tworząc jedno społeczeństwo, jesteśmy jednym narodem i dlatego musimy dbać  o nich i działać tak, aby mogli żyć i czuć się bezpieczni. Nie wolno nam ich odrzucać.

Na gruncie nauk społecznych znane jest przecież prawo jedności i walki przeciwieństw. Populizm jest odpowiedzią na neoliberalną politykę, która nakazuje się bogacić za wszelką cenę nie uwzględniając  skutków społecznych takich działań. Jeszcze dziesięć lat temu nasi neoliberalni publicyści i politycy tępili wszędzie pozostałości jak to nazywali „socjalizmu”, czyli działania państwa na rzecz poprawy sytuacji ludności, każdy sam miał być kowalem swojego losu i ponosić odpowiedzialność za swoje życie. Dziś już tak twierdzi tylko Konfederacja,. którą za te poglądy krytykują bardzo często ci sami politycy i publicyści, którzy niedawno walczyli z pozostałościami socjalizmu.

Dużo się więc zmieniło przez ostatnie osiem, jakże ciężkich i dramatycznych lat.

.

Co dalej z PiSem?

Idziemy na wybory i co dalej?

W Polsce już chyba nie będzie uczciwych wyborów?

Czy minister Czarnek jest bity przez żonę?

„Pociągiem Wolności” do wolności

 

W co gra Duda?

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Słoń z Katanii

 

 

 

 

 

Inne z sekcji 

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Pierwsze powstanie niewolników sycylijskich 138 r. p. n. e. – 132 r. p. n. e.

. Grzegorz Wojciechowski . O powstaniu niewolników, których wodzem był Spartakus, wiedzą prawie wszyscy, mało kto jednak wie, że już wcześniej w okresie Republiki Rzymskiej, dochodziło do takich dramatycznych wydarzeń. Teatrem najbardziej znanych powstań niewolniczych była Sycylia – pierwsza prowincja Rzymu. Wyspa została już w zamierzchłych czasach doceniona , przez boginię płodów rolnych i urodzajów […]

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Kryzys kubański czyli jak Chruszczow chciał wpuścić Kennedy’emu jeża w gacie.

Grzegorz Wojciechowski     Początek lat sześćdziesiątych XX wieku, powszechnie uważany jest za okres szczytowy „zimnej wojny”. Wówczas to doszło do dwóch niezwykle istotnych incydentów, najpierw w sierpniu 1961 roku, praktycznie w ciągu jednego dnia wyrósł w Berlinie mur, który odgrodził od siebie dwa światy. Rok później doszło do najbardziej dramatycznego incydentu jakim bez wątpienia był […]