Artykuły

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Old Shatterhand z Radebeul

.

Grzegorz Wojciechowski

.

W czasach, gdy dorastało w Polsce pokolenie wyżu demograficznego, a telewizja była jeszcze w powijakach, dzieciaki zamiast siedzieć przed komputerami uganiały się po podwórkach udając Indian i cowbojów, ich bohaterami byli głównie szlachetny wódz plemienia Apaczów  – Winnetou i jego jankeski przyjaciel Old Shatterhand. Moda na zabawy w Indian przyszła z kinowego ekranu, dzięki produkcji niemiecko-jugosłowiańsko-francuskiej, szeregu filmów pełnometrażowych, wyświetlanych wówczas w kinach.

Filmy te powstały w latach sześćdziesiątych XX wieku na motywach powieści niemieckiego pisarza Karola May’a. Nakłady jego książek o przygodach dzielnego wodza amerykańskich Indian rozchodziły się w Polsce w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy.

Karl Friedrich May, prawie przez całe swoje życie związany był z Saksonią, urodził się 25 lutego 1842 roku w niewielkim saksońskim miasteczku Ernstthal w pobliżu Chemnitz, obecnie Hohenstein-Ernstthal.

Pochodził z wielodzietnej rodziny, jego rodzice mieli aż czternaścioro dzieci, z których niestety dziewięć zmarło w wieku niemowlęcym. Ojciec Karla, był tkaczem, prostym człowiekiem, ale miał świadomość potrzeby kształcenia syna, aby zapewnić mu lepszą przyszłość. Według tego co sam twierdził w wieku dziecięcym utracił wzrok, który rzekomo odzyskał w wieku pięciu lat, dzięki operacji okulistycznej.

Mając lat sześć zaczął uczęszczać do miejscowej szkoły, ale jego ojciec uznał, że wiedza, którą tam zdobywa to zbyt mało i kazał synowi, aby ten przepisywał całe książki, a nawet czytał prace naukowe. Niewątpliwie musiało to mieć wpływ na rozwój jego wyobraźni literackiej i nie zrażało go to do pisania, co jest częstym odruchem, gdy ktoś musi wykonywać prace pod przymusem.

Mając lat czternaście wstąpił do kolegium nauczycielskiego w Waldenburgu, jednak tuż przed maturą w roku 1860 został wydalony za kradzież sześciu świec, pozwolono mu jednak w drodze łaski przenieść się do szkoły w Plauen i tam zdać rok później egzamin dojrzałości. Po ukończeniu kolegium pracował w szkolnictwie jako asystent nauczyciela, ale znowu wpadł w kłopoty, zarzucono mu próbę przywłaszczenia zegarka. Tym razem skończyło się to wyrokiem sześciu tygodni więzienia, fakt skazania miał bardzo negatywne skutki, May musiał pożegnać się z marzeniami o zawodzie nauczyciela. Zaczął więc parać się zajęciami dorywczymi, ale nie mógł się z tego utrzymać, zaczął więc popełniać kolejne kradzieże. Nie miał jednak chyba do tego jakiegoś szczególnego talentu, bowiem został ponownie aresztowany i tym razem spędził już w więzieniu cztery lata. Tam też zaczął na poważnie myśleć o zawodowym pisaniu. Po wyjęciu z więzienia nie bardzo mógł sobie poradzić z trudną rzeczywistością i z powrotem wstąpił na drogę przestępczą. Spowodowało to, że w roku 1869 został ponownie aresztowany, ale udało mu się uciec do Czech.

Tam też aresztowano go po raz kolejny, tym razem za włóczęgostwo. Chcąc zatrzeć za sobą ślady udawał, że zagubił dokumenty, a nazywa się Albin Wadenbach, i przybył do Europy z Martyniki. Władze policyjne nie dały się na to nabrać i został odstawiony do Saksonii. Znowu wyrok i znowu cztery lata więzienia. Kiedy wyszedł na wolność w roku 1874 miał już 32 lata, z których osiem spędził za kratami. Postanowił powrócić do rodzinnego  Ernstthal i zająć się na poważnie pisarstwem, Wkrótce ukazuje się jego pierwsze opowiadanie „Róża z Ernstthal”. Udało mu się przekonać do siebie wydawcę z Drezna Heinricha M. Gottholda Münchmeyera,  i dostać  w jego wydawnictwie stałą posadę redaktora, pisując głównie różne teksty przeznaczone dla mniej wybrednych czytelników, pod swoim nazwiskiem, lub anonimowo. Po pewnym czasie zmienił wydawcę i rozpoczął pracę jako redaktor w drezdeńskiej firmie wydawniczej Bruno Radelli’ego.

Od 1878 roku związał się z panną Emmą Pollmer i został  też w tym czasie niezależnym pisarzem. Rok 1880 przyniósł w jego życiu ważna i pozytywną zmianę, związał się z katolickim wydawnictwem Deutsches Hausschatz i prawie cały czas do roku 1888 publikował tam swoje opowiadania o temacie orientalnym. W tym czasie pisał również w innych pismach, łącznie ponad sto opowiadań w odcinkach.

.

Karol May jako Old Shatterhand

.

Przełomowym momentem w jego twórczości, jako pisarza, było nawiązanie kontaktu z  Friedrichem Ernstem  Fehsenfeldem, dzięki czemu rozpoczął publikowanie swoich opowiadań w formie książkowej, już w roku 1891 zaczął się ukazywać cykl jego książek ” Zebrane powieści podróżnicze Karola Maya”, a od roku 1896 – „Zebrane historie podróżnicze Karola Maya”.

May staje się coraz bardziej sławny, jego popularność zaczyna jednak przynosić dziwne efekty, coraz bardziej ciężko było mu odróżnić swoją fikcję literacką od rzeczywistości. Zaczyna utrzymywać, że postać Old Shatterhanda, jest rzeczywista, i że to on jest tym bohaterem książkowych przygód. Zaczyna się podawać za multipoliglotę, utrzymuje, że zna język turecki, kurdyjski, arabski, perski, a także różne dialekty indyjskie. Ba! W lipcu 1897 roku oświadczył publicznie, że zna 1200 języków i dialektów!!! Oczywiście, że spowodowało to szereg ataków na niego i znalazł się w ogniu krytyki. Oznajmił też, że sam dowodził plemieniem Apaczów, co oczywiście wzbudzać musiało co najmniej niedowierzanie tych, którzy go znali, tym bardziej że nigdy nie opuścił terenu Niemiec, a rzadko ruszał się poza Saksonię.

Jednak jego wydawałaby się niespożyta wyobraźnia miała swoje granice, zaczęto zarzucać mu plagiaty. Po raz pierwszy uczynił to pewien ksiądz, literaturoznawca Ansgar Pöllmann, który zdemaskował go w artykule „Złodziej literatury”, doszło do procesu, który Karol May przegrał. Niewątpliwie też włączał on do swoich książek całe akapity z różnych encyklopedii oraz dzienników podróży, które służyły jako opisy geograficzne w jego książkach.

Karl May odbył w swoim życiu zaledwie dwie podróże. Pierwszą z nich w latach 1899 – 1900, na Wschód najpierw jedynie w towarzystwie swojego służącego Sejda Hasana, docierając aż na Sumatrę. W czasie tej wędrówki poznał niemieckie małżeństwo Plöhn, pani Klara Plöhn, po śmieci swego męża została później drugą żoną pisarza. Przez około półtorej roku włóczęgi po Wschodzie May prowadził dziennik swojej podróży, niestety nie został on nigdy opublikowany, zostały z niego jedynie fragmenty. W czasie tej wędrówki pisarz dwukrotnie doznał ataków nerwowych, jak się wydaje ich przyczyną była konfrontacja jego baśniowego, nierealnego świata, będącego wytworem jego wyobraźni literackiej z brutalną rzeczywistością Wschodu.

Drugą, zaledwie sześciotygodniową podróż odbył w 1908 roku, w towarzystwie Klary do Stanów Zjednoczonych. Odwiedził wówczas Nowy York, Wodospady Niagara. Buffalo, Alabamę.

Przez ostatnie lata swojego życia toczył wiele procesów sądowych w obronie swoich praw autorskich, wiele z nich pisał bowiem anonimowo lub pod pseudonimami.

.

Dom pisarza w Radebeul na przedmieściach Drezna. Obecnie jego muzeum.

.

Zmarł na atak serca 30 marca w Radebeul, gdzie mieszkał w swojej willi, później przemianowanej na muzeum jego twórczości.

Książki Karola Maya zostały wydane w około 200 milionach egzemplarzy, i wydawane są w niewielkich nakładach dalej. W samych Niemczech sprzedano ich 80 mln, co czyni go najbardziej poczytnym niemieckim pisarzem.

 

Pod tym linkiem można obejrzeć film

Winnetou i Old Firehand (1966), RFN, Jugosławia – lektor pl

https://vider.info/vid/+fsvv58x

 

.

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Z dziejów kłodzkiej twierdzy. Dwa serca przeciw koronie

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Latające kobiety

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Rogate sanie w Karkonoszach

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Berlinale i skandale

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Wojenne losy ołtarza Wita Stwosza

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Sycylijskie wędrówki. Źródło Aretuzy w Syrakuzach

Inne z sekcji 

Wrocław z uśmiechem i na wesoło

. Stanisław Dziuba Wieloletni wrocławski przewodnik . .Po Polsce krąży wiele anegdot i dowcipów o Wąchocku, a nawet o Ciechocinku, Warszawie, czy Zakopanem. Śmieją się z siebie nawzajem: ,,hanysy” z Górnego Śląska i „gorole” z Zagłębia. Ale jakoś tak się utarło, że o Wrocławiu anegdot nie ma. Spróbujemy podważyć, a może uda się nam nawet […]

Z kroniki pan…IG nr 64: Sezon egzaminów

. Małgorzata Garbacz .   Zakwitły kasztany. Wcześniej niż co roku. Matura – jednak w stałym terminie, już nie tortura. Spośród 350 tysięcy wszystkich tegorocznych maturzystów blady strach padł na mało którego. – Się zda – twierdzą. Tu powiedzenie: „Nie matura ale władza wszystkie braki wynagradza”. Mają intuicję czy wiedzę? O tę odpowiedź łatwiej u […]