Artykuły

Zeus, Hera i Ja – czyli nowe przygody Ulissesa cz. 8

.

                                                                       Księga IX

 .

                                       W której poznajemy Jurencjusza Urbanusa

.

      Powróciliśmy do naszej celi w fatalnej kondycji psychicznej. Zeusowi nie pomagała nawet obecność Annencji Muchencji, która starała się trochę go rozweselić. Siedział posępny i nie miał ochoty nawet na świeżutkie pachnące serem, cynamonem i wanilią naleśniki, które jak zwykle przyniosła mu jego przyjaciółka.

Mijały dni, nasza sytuacja się nie zmieniała. Mniej więcej miesiąc po naszym spotkaniu z adwokatem strażnicy Służby Lochów przyprowadzili nam współlokatora. Był to starszy nieduży, grubawy człowieczek, prawie łysy z wyjątkowo dużymi odstającymi uszami.

Wszedł do naszej celi i przywitał się:

– Nazywam się Jurencjusz Urbanus i będę przebywał z wami przez pewien czas w tej celi.

Przedstawiliśmy się Jurencjuszowi. Nasz nowy współtowarzysz usiadł na brzegu swojego kojo i rozejrzał się po celi, po czym powiedział:

– Wiesz Ulissesie ja jestem ateistą, dlatego nie wierzę w istnienie obecnego tu pana Zuesa – Boga. Uznając, że go nie ma , nie będę z nim rozmawiał,  mogę jedynie z nim rozmawiać za twoim pośrednictwem, czyli jeśli będzie mi chciał zadać pytanie, to powtórz je , a ja wówczas na nie odpowiem tobie, a ty jemu. Jeśli natomiast ja będę miał do niego jakieś pytanie, to poproszę cię abyś mu je zadał, a ty wówczas powtórzysz mi jego odpowiedź. W ten sposób pozostanę wierny swoim zasadom i poglądom. Z jakiego artykułu siedzisz? – zapytał.

– Jeszcze  nie wiem, nie mam postawionych zarzutów, bowiem prokuratura nas, przepraszam mnie, jeszcze nie raczyła przesłuchać.

– Acha, to może jednak jeszcze długo potrwać, oni nie lubią pośpiechu – rzekł Jurencjusz.

Jurencjusz zamilkł na chwilę, po czym spojrzał na Zeusa i zapytał mnie.

– A on ?

Opowiedziałem mu naszą historię. Nasz nowy znajomy zmartwił się naszą sprawą, ale starał się dodać nam otuchy. Nie udało mu się to jednak, byliśmy bowiem zbyt przygnębieni perspektywą jaką nam przedstawił Kaliszius Maksimus.

– A ty Jurencjuszu za co znalazłeś się za kratami? – Spytałem  z ciekawości.

– Ze  mną to trudna sprawa, zamykają mnie co jakiś czas, gdy ma się odbyć rozprawa w mojej sprawie. Później gdy się nie odbywa, z powodu niestawienia się poszkodowanego, to mnie wypuszczają, naznaczają nowy termin i tak w kółko kilka razy do roku.

– To o co jesteś oskarżony Jurencjuszu ? – Zapytał się Zeus.

– O obrazę i gwałt na Moralnosci Publicznej. Tak, będąc redaktorem opublikowałem zbyt śmiałe zdjęcie pewnej niewiasty. Obrońcy Moralności Publicznej podnieśli larum wielkie, iż tym czynem pogwałciłem ową Moralność. Zostałem więc oskarżony. W toku postępowania złożyłem wniosek, aby powołać w charakterze świadka ową zgwałconą przeze mnie Moralność Publiczną. Nich ona się wypowie na ten temat, czy ją zgwałciłem i czy czuje się zgwałcona. Sąd ma teraz duży problem, ponieważ nikt nie jest w stanie ustalić jej adresu, aby doręczyć wezwanie w charakterze świadka do Sądu. Pozostaje więc do ustalenia, czy taka Moralność Publiczna istnieje, i  czy w takim razie można ją obrazić lub zgwałcić. Skoro okazałoby się, że nie istnieje to jak można ja obrazić? Nikt nie chce stwierdzić, że jej nie ma, ale też nikt nie potrafi wskazać gdzie się znajduje. To są oczywiste bzdury, bowiem gdybym gwałcił kogoś to bym coś musiał czuć, a ja nic nie czułem.

– To dlaczego cię zamykają przed każdą sprawą ? – spytałem Jurencjusza.

– Zamykają mnie dla zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, gdyby bowiem owa Moralność Publiczna zjawiła się w Sądzie, a mnie tam nie było, to trzeba by ją wzywać drugi raz, a ona może nie stawić się ponownie, i wówczas nigdy nie mógłbym zostać skazany.

– To  jakaś paranoja – rzekł Zeus.

– Tak bywa – powiedział Jurencjusz i położył się spać na swoje kojo.

Gdy tylko zasnął, zwróciłem się do Zeusa:

– Niedobrze to jest przestępca majtkowy, siedzi za gwałt, trzeba uważać, bo gdy zaśniemy może na nas napaść i zrobić nam krzywdę.

– Mnie nic nie grozi – powiedział Zeus – słyszałeś, że on uważa, że mnie nie ma, więc jakby mógł coś mi zrobić, prędzej tobie.

– Tobie też, mógłby zrobić, a później by stwierdził, że skoro ciebie nie ma, to jak by mógł ci to zrobić.

– Lepiej uważać – powiedział Zeus – lepiej czuwajmy i śpijmy na zmianę.

Jak uradziliśmy tak zrobiliśmy, spaliśmy na zmianę. Rano Jurencjusz był wyspany, my ledwo przytomni.

– Przyzwyczaiłem się już – powiedział Jurencjusz – zawsze jak mnie zamykają to biorę dużo rzeczy do czytania, aby nie tracić czasu. Wam też radzę, żeby czytać co dzieje się w Cesarstwie, musicie sobie załatwić dostawy prasy, jak mnie wypuszczą, to prześle wam dokumenty na prenumeratę.

– O tak – rzekłem – zupełnie nie wiemy co się dzieje w Cesarstwie.

– Widzisz Ulissesie – trzeba śledzić wydarzenia na bieżąco, dzieje się wiele ciekawych rzeczy. Mamy aferę o charakterze obyczajowo – politycznym z udziałem samego cezara Donaldiusza.

– Donaldiusza ? – zapytał się Zeus – co on takiego zrobił ?

Powtórzyłem Jurencjuszowi pytanie Zeusa.

– A no narozrabiał i to całkiem nieźle. Zgwałcił mianowicie pewną nimfę o imieniu Arłuczka, i był to również gwałt polityczny.

– A to afera! – podniecił się Zeus, który najwyraźniej doznał uczucia satysfakcji z powodu kłopotów cezara.

– I  co stało się z ową nieszczęsną nimfą Arłuczką? – zapytałem.

– Ma się dobrze, ani w głowie jej skarżyć się na Donaldiusza, cezar obsypał ją zaszczytami i cała jest szczęśliwa. Mówią, że to ona sama sprowokowała ten gwałt, aby uzyskać korzyści.

– To jest, w takim razie, zwykła prostytucja – rzekłem.

– To polityka – odpowiedział Jurencjusz.

– A co wydarzyło się ostatnio w środowisku artystycznym?. – zapytałem.

– Też niezła aferka, bo majtkowa. Artystka Dodencja została posądzona przez jeden z niezależnych tytułów prasowych o to, że występowała publicznie bez majtek, i w trakcie koncertu można było zauważyć u niej, to co zwykle zauważyć się nie da, gdy majtki znajdują się na właściwym miejscu, czyli na pupie. Artystka czuje się obrażona i pomówiona przez ów tytuł i wytoczyła redakcji proces o odszkodowanie za poniesione straty moralne w wysokości 10 000 złotych wałęsjuszy.

– I co dalej? Krzyknęliśmy jednocześnie z Zeusem.

– Nic, sprawa się toczy, powołano biegłych sądowych, którzy mają ustalić czy majtki Dodencji były tam, gdzie powinny być, czy też zniknęły gdzieś w niewyjaśnionych okolicznościach, a jeśli tak to kto za tym stał, i co chciał osiągnąć w ten sposób. – wyjaśnił nasz nowy znajomy i zatrzepotał uszami.

– Zaiste – rzekłem, a co wydarzyło się ostatnio w sprawach polityki wewnętrznej Cesarstwa?

– Nie jest dobrze. Jak zapewne wiecie zbliżają się Igrzyska Futbolowe, jest przeto olbrzymie ciśnienie na budżet Cesarstwa. Inwestycje kosztują coraz więcej, projekty były niedoszacowane, zaczyna brakować pieniędzy. Cezar Donaldiusz wespół z cezarem Komoriuszem postanowili obciążyć w znacznym stopniu kosztami inwestycji związanych z Igrzyskami plemię Polonów, ów lud barbarzyński zamieszkujący między innymi okolice Vratislavii. Jak wiemy Polonowie noszą do sandałów skarpety i dlatego wprowadzono nowy podatek od skarpet noszonych do sandałów w wysokości 10 złotych wałęsjuszy i 5 kwasencjuszy rocznie od głowy, a właściwie od pary stóp. Mało tego wprowadzono dodatkowy podatek w wysokości 15 złotych wałęsjuszy od każdego niezromanizowanego nazwiska Polonów. Polonowie bowiem noszą bardzo trudne do wymówienia nazwiska, po to, aby utrudnić prace administracji rzymskiej. Żaden rzymski urzędnik nie jest bowiem w stanie ich wypowiedzieć. W odpowiedzi na te fiskalne represje Polonowie podnieśli sztandar buntu, dochodzi co jakiś czas do starć z PISuarianami. Wznoszą hasła nawołujące do powstania wolnego i demokratycznego Polonostanu. Sytuacja w niektórych rejonach kraju staje się bardzo napięta i coraz bardziej wymyka się z pod kontroli cezarów.

Bynajmniej ta ostatnia wiadomość jaką przekazał nam Jurencjusz nie zasmuciła mnie. Potwierdzał się scenariusz, który przedstawił nam Kaliszius Maksimus, możliwe więc będzie, że trzeba będzie dokonać cięć budżetowych i wprowadzić amnestię. Przynajmniej zaświeciła nam mała iskierka nadziei.

Kilka dni później Jurencjusz Urbanus opuścił naszą celę, żegnając się ze  mną obiecał  przesyłać codzienną prasę.

Odetchnęliśmy z ulgą, nareszcie mogliśmy się wyspać.

.

ZEUS, HERA i JA, CZYLI NOWE PRZYGODY ULISSESA cz. 1

Zeus Hera i ja, czyli nowe przygody Ulissesa cz. 2

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa cz. 3

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa cz.4

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa, cz.5

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa cz. 6

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa cz. 7

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa (cz. 9)

Zeus, Hera i Ja czyli nowe przygody Ulissesa (cz. 10)

Zeus Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa (cz. 11)

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa (cz.12)

Zeus, Hera i Ja czyli nowe przygody Ulissesa (cz. 13)

Zeus, Hera i Ja czyli nowe przygody Ulissesa (cz. 14 – ostatnia)

Inne z sekcji 

Opowieści Wojciecha Macha. Tragedie we wrocławskim ogrodzie zoologicznym

. Wojciech Mach . W ostatnim okresie oblężenia Festung Breslau (marzec 1945) dowództwo twierdzy wydało rozkaz wystrzelania groźnych zwierząt w obawie przed ich wydostaniem się na wolność. Uczynił to specjalny oddział Wehrmachtu. Zwierzęta, spragnione ludzkiej opieki i jedzenia, ufnie podchodziły jak najbliżej ludzi, żebrząc o karmę i przysmaki… W dniu bezwarunkowej kapitulacji garnizonu niemieckiego (6 […]

Wiersze Jana Zacharskiego: W Trzebnicy

. Jan Zacharski . W Trzebnicy Moja ocena burmistrza jest niska, On z zimowego zasłynął nazwiska. Nie jest to dla burmistrza wiadomość radosna, Była Długozima , lecz nadeszła wiosna. Od samorządu on udawał speca, I do mieszkańców ciągle się zalecał. Walka wyborcza była bardzo ostra, A pomagała mu w niej jego siostra. Jest duża szansa, […]